Z punktu widzenia Danielle:
Cholera! Co on tu robi miał być dopiero za 2 godziny. Ja w tym czasie miałam podrzucić Jess test ciążowy i wyniki badań lekarskich! No, a tu nagle pojawia się Li. Nie dość, że zniszczył mój plan to jeszcze mnie widział i nie dostane od niego żadnych pieniędzy. Po prostu zajebiście! Dobrze, że chociaż Jon mnie wspiera, tak się ciesze, że mam kogoś takiego jak on. Z tego co mi opowiadał o swojej byłej to wiele wycierpiał, przez jej zdrady i alkoholizm. Kiedy wsiadłam do samochodu widziałam w oczach Jonatana pogardę. Patrzył na mnie tak jakby miał mnie za moment zabić wzrokiem. I gdyby to umiał to z pewnością by to już zrobił. Przez całą drogę nie odezwał się do mnie ani słowem. Kiedy dojechaliśmy pod nasze mieszkanie, powiedział tylko:
- Zdajesz sobie z tego sprawę, że twój misterny plan poszedł na marne?!
- Tak wiem! Wszystko spierdoliłam? I co zadowolony? Wiem, że nie poszło tak jak chcieliśmy, ale mamy jeszcze siebie i nasze dziecko. - próbowałam go troszkę uspokoić. Niestety nie za bardzo mi to wychodziło.
- Wiesz co! Ja..... - urwał w połowie zdania - Ja muszę to wszystko przemyśleć! Idę się przejść. Cześć - powiedział tylko na odchodne zostawiając mnie samą w przed pokoju.
Bezradna zsunęłam się po ścianie chowając twarz w dłoniach i podkulając nogi. Dobrze, że mam chociaż moje dziecko. Prawda? Tak ja przecież go wtedy nie poroniłam. To ci głupi lekarze chcieli żebym tak cierpiała. To pewnie ta zdzira kazała tak im powiedzieć. Żeby to ona była z Li.
Z punktu widzenia Jess:
Kiedy siedziałam w salonie ktoś nagle zasłonił mi oczy. Początkowo się wystraszyłam, ale wiedziałam, że to Payne. Gdy odsłonił mi oczy złożył czuły pocałunek na moich ustach i dał mi prezent. Popatrzyłam na niego ze zdziwieniem... i powiedziałam:
- Walentynki są w lutym, dzień kobiet w marcu, moje urodziny były 4 miesiące temu a imieniny mam za tydzień... więc co przeskrobałeś Payne, że dajesz mi prezent teraz?
- Ja nic nie przeskrobałem, po prostu chciałem sprawić ci prezent przeprosić, że rano musiałem wyjść i zostawić cię samą...
- Ooo... jak miło z twojej strony- powiedziałam i dałam mu buziaka w policzek.
Wstałam z kanapy i poszłam do sypialni, zostawiając go samego w salonie. Chciałam zobaczyć prezent, ale Li powiedział, z dopiero wieczorem. Byłam na niego troszkę zła bo byłam strasznie ciekawa co mi kupił.
Zrezygnowana poszłam się przebrać i ogarnąć. Postanowiłam, że nie chce marnować ostatniego naszego ostatniego dnia na siedzeniu w domu i poszliśmy na długi spacer, a później do wesołego miasteczka. Wieczorem Liam kazał przebrać mi się w kreację, którą mi kupił i zabrał mnie do klubu, w którym...
Łączna liczba wyświetleń
14.09.2013
9.09.2013
Rozdział 24
Z punktu widzenia Jessici:
Kiedy rano się obudziłam nie zastałam Liam'a w pokoju. Przez chwilę myślałam, że to był tylko piękny sen, ale zauważyłam małą białą karteczkę leżącą na poduszce obok:
"Witaj Księżniczko :D
Przepraszam, że kiedy się obudziłaś nie było mnie przy tobie, ale musiałem jechać do studia nagrać kolejną piosenkę i pozałatwiać parę rzeczy. Będę po 11 ;)
Kocham Liam xxx"
Czytając liścik od Li mimowolnie uśmiech pojawił się na mojej twarzy. Nagle dostałam sms'a od Jonatana...
"Hej Jess :D Wiem, że miałem zniknąć z Twojego życia i już nigdy nie wracać, ale ja tak dłużej nie mogę, nie umiem żyć bez Ciebie. Tęsknie za tobą, tęsknie za nami :'(
Możemy się spotkać? Błagam Cię! Daj mi jeszcze jedną szansę... ja Cię nadal KOCHAM,
Jon xxx
Kur*a, co to ma być?! Wszystko znowu zaczyna się układać, a tu pojawia się jak gdyby nigdy nic ten debil Jon. Dlaczego on chce mnie kolejny raz zranić? Nie ja się z nim nie spotkam. Nie mogę dać mu jeszcze jednej szansy. Ta yhhmmm na pewno mnie kocha i obściskuje się z Dan... Nie chciałam kolejny raz przechodzić tego samego, a zresztą ja go już nie kocham! Teraz liczy się dla mnie Liam.
Z punktu widzenia Liam:
Rano kiedy się obudziłem zobaczyłem słodko śpiącą Jessicę. Boże jaka ona śliczna i niewinna. Wstałem ubrałem tylko bokserki i skierowałem się do kuchni. Chciałem się zrewanżować za minoną noc, za to, że Jess mi wybaczyła, ale mój genialny plan musiał zniszczyć Harry, który właśnie zadzwonił na moją komórkę:
- No hej, zakochańcu. Sorki, że dzwonie ale musisz przyjechać do studia, to bardzo ważne
- No okey, ale muszę koniecznie teraz nie mogę za 2 może 3 godzinki?- zapytałem z nutą nadzieji
- Nie! Nie możesz, bo za godzinę mamy spotkanie z Modest! Więc ruszaj swój zacny tyłek i widzimy się w studiu. No to paaa :D
Cholera! Głupie Modest, zawsze musimy być na ich zawołanie i robić to co nam każą jak jakieś marionetki. Zrezygnowany udałem się do łazienki wziąłem szybki prysznic. Kiedy byłem już gotowy zostawiłem karteczkę Jess żeby się nie martwiła. Ze smutkiem opuściłem jej dom. To wszystko miało wyglądać inaczej, mieliśmy razem zjeść śniadanie, później wspólna kąpiel i długi spacer.... a tu dupa.
Wsiadając do samochodu postanowiłem zrobić niespodziankę Jess i kupić jej coś ładnego.
Pod studiem było pełno fanek, co nie ułatwiło mi przedostania się do budynku. Całe szczęście, że była tam ochrona, bo gdyby nie ona to pewnie już zostałbym rozszarpany na małe kawałeczki...
***30 min później (po spotkaniu)****
Kurwa! Za moment oszalje i zabije to głupie Modest! Specjalnie zostawiłem Jess samą i zrezygnowałem z moich planów żeby się dowiedzieć, że Harry ma udawać związek z Taylor. Zajebiście wściekły obuściłem szybko biuro i skierowałem się do CH gdzie bardzo szybko znalazłem prezent dla Jess. Po wyjściu ze sklepu zerknąłem na zegarek żeby wiedzieć jak stoję z czasem. Super jest 10:45 czyli przyjadę pod dom Jessici dokładnie o 11...
Gdy podjechałęm pod dom Jess zobaczyłem... Dan? Co ona tu robi? Chciałem z nią porozmawiać, wyjaśnić dlaczego udawała, że ktoś ją porwał?! Jednak kiedy ona mnie zobaczyła zaczęła uciekać... Nie miałem teraz czasu ani ochoty na to by za nią pobiec więc odpuścłem. Wróciłem tylko do samochodu po prezent i skierowałem się do domu Jessi :D
Z punktu widzenia Liam:
Rano kiedy się obudziłem zobaczyłem słodko śpiącą Jessicę. Boże jaka ona śliczna i niewinna. Wstałem ubrałem tylko bokserki i skierowałem się do kuchni. Chciałem się zrewanżować za minoną noc, za to, że Jess mi wybaczyła, ale mój genialny plan musiał zniszczyć Harry, który właśnie zadzwonił na moją komórkę:
- No hej, zakochańcu. Sorki, że dzwonie ale musisz przyjechać do studia, to bardzo ważne
- No okey, ale muszę koniecznie teraz nie mogę za 2 może 3 godzinki?- zapytałem z nutą nadzieji
- Nie! Nie możesz, bo za godzinę mamy spotkanie z Modest! Więc ruszaj swój zacny tyłek i widzimy się w studiu. No to paaa :D
Cholera! Głupie Modest, zawsze musimy być na ich zawołanie i robić to co nam każą jak jakieś marionetki. Zrezygnowany udałem się do łazienki wziąłem szybki prysznic. Kiedy byłem już gotowy zostawiłem karteczkę Jess żeby się nie martwiła. Ze smutkiem opuściłem jej dom. To wszystko miało wyglądać inaczej, mieliśmy razem zjeść śniadanie, później wspólna kąpiel i długi spacer.... a tu dupa.
Wsiadając do samochodu postanowiłem zrobić niespodziankę Jess i kupić jej coś ładnego.
Pod studiem było pełno fanek, co nie ułatwiło mi przedostania się do budynku. Całe szczęście, że była tam ochrona, bo gdyby nie ona to pewnie już zostałbym rozszarpany na małe kawałeczki...
***30 min później (po spotkaniu)****
Kurwa! Za moment oszalje i zabije to głupie Modest! Specjalnie zostawiłem Jess samą i zrezygnowałem z moich planów żeby się dowiedzieć, że Harry ma udawać związek z Taylor. Zajebiście wściekły obuściłem szybko biuro i skierowałem się do CH gdzie bardzo szybko znalazłem prezent dla Jess. Po wyjściu ze sklepu zerknąłem na zegarek żeby wiedzieć jak stoję z czasem. Super jest 10:45 czyli przyjadę pod dom Jessici dokładnie o 11...
Gdy podjechałęm pod dom Jess zobaczyłem... Dan? Co ona tu robi? Chciałem z nią porozmawiać, wyjaśnić dlaczego udawała, że ktoś ją porwał?! Jednak kiedy ona mnie zobaczyła zaczęła uciekać... Nie miałem teraz czasu ani ochoty na to by za nią pobiec więc odpuścłem. Wróciłem tylko do samochodu po prezent i skierowałem się do domu Jessi :D
1.09.2013
Rozdział 23
Jutro juz szkoła :( Co oznacza, że nie będę dodwała tak często rozdziałów
Z punktu widzenia Jess:
Kiedy miałam już otworzyć drzwi usłyszałam rozmowę Liam'a z Harry'm? Tak to był Styles tylko co on tu robi?
- Ej, Li coś ci jest? Dlaczego yyy... płaczesz? Ehhhh, to przez Jessicę?
- Nie Hazzy nic mi nie jest i nie płacze, ale...hmmm jakby to powiedzieć mam doła i jestem przygnębiony. Tak to w pewnym sensie przez Jess. Boje się, że mi nie wybaczy, że nie będziemy już razem. Teraz czuję się jak skończony idiota siedząc tu pod drzwiami i czekając nie wiem na co. W sumie na co ja liczyłem przychodząc tu? Nie wiem, pewnie miałem nadzieje, że mi wybaczy i wszystko się ułoży, ale nie! Ja musiałem wszystko spierdolić przez tą kłótnie i nie wiem czy uda mi się to naprawić. Kurwa zabije kiedyś Dan, ona niszczy wszystko! Niszczy mój związek z Jessicą, a raczej już to zrobiła.
- Wow stary! Wiedziałem, że tobie na niej zależy, ale nie, że aż tak.
Chciałam dalej podsłuchiwać ich rozmowie, ale przeszkodził mi w tym Niall, który właśnie zszedł po schodach. Powiedział tylko "Pa" i dał mi całusa w policzek.
Wyszedł zostawiając mnie samą w przed pokoju. Postanowiłam, że podsłucham jeszcze trochę ich rozmowy, ale nie usłyszałam już ani jednego słowa. Chciałam odejść, bo myślałam, że już nikogo nie ma, ale po chwili usłyszałam "I'm Yours" w wykonaniu całego zespołu.
Po wysłuchaniu całej piosenki nie wiem dlaczego, ale otworzyłam drzwi i rzuciłam się na Liam'a. Znowu mogłam poczuć zapach jego perfum i smak ust, które za każdym razem doprowadzały mnie do szaleństwa...
Z punktu widzenia Liam'a:
Mijała minuta za minutą, a ja nadal siedziałem przed domem Jess. Nagle zobaczyłem, że na podjazd wjeżdża samochód Harrego, a z niego wysiadają chłopacy. Nie miałem ochoty na rozmowę, ale trudno...
Kiedy tak siedziałem z chłopakami z domu wyszedł Niall i dosiadł się do nas jak gdyby nigdy nic i powiedział tylko cicho "przepraszam". Nie lubię się z nimi kłócić, poprawka ja nienawidzę kłócić się z kimkolwiek. Po chwili zaczeliśmy się wszyscy wygłupiać, a póżniej zaśpiewliśmy "I'm yours" lubię tą piosenkę i dobrze wiem, że Jessica też.
Kiedy skończyliśmy śpiewać drzwi się otwarły i zobaczyłem Jess, moją piękną, słodką, niewinną Jess, którą tak kocham... Chwilę później byliśmy już wtuleni w siebie i obdarzaliśmy siebie namiętnym pocałunkiem...
Z punktu widzenia Jess:
Kiedy miałam już otworzyć drzwi usłyszałam rozmowę Liam'a z Harry'm? Tak to był Styles tylko co on tu robi?
- Ej, Li coś ci jest? Dlaczego yyy... płaczesz? Ehhhh, to przez Jessicę?
- Nie Hazzy nic mi nie jest i nie płacze, ale...hmmm jakby to powiedzieć mam doła i jestem przygnębiony. Tak to w pewnym sensie przez Jess. Boje się, że mi nie wybaczy, że nie będziemy już razem. Teraz czuję się jak skończony idiota siedząc tu pod drzwiami i czekając nie wiem na co. W sumie na co ja liczyłem przychodząc tu? Nie wiem, pewnie miałem nadzieje, że mi wybaczy i wszystko się ułoży, ale nie! Ja musiałem wszystko spierdolić przez tą kłótnie i nie wiem czy uda mi się to naprawić. Kurwa zabije kiedyś Dan, ona niszczy wszystko! Niszczy mój związek z Jessicą, a raczej już to zrobiła.
- Wow stary! Wiedziałem, że tobie na niej zależy, ale nie, że aż tak.
Chciałam dalej podsłuchiwać ich rozmowie, ale przeszkodził mi w tym Niall, który właśnie zszedł po schodach. Powiedział tylko "Pa" i dał mi całusa w policzek.
Wyszedł zostawiając mnie samą w przed pokoju. Postanowiłam, że podsłucham jeszcze trochę ich rozmowy, ale nie usłyszałam już ani jednego słowa. Chciałam odejść, bo myślałam, że już nikogo nie ma, ale po chwili usłyszałam "I'm Yours" w wykonaniu całego zespołu.
Po wysłuchaniu całej piosenki nie wiem dlaczego, ale otworzyłam drzwi i rzuciłam się na Liam'a. Znowu mogłam poczuć zapach jego perfum i smak ust, które za każdym razem doprowadzały mnie do szaleństwa...
Z punktu widzenia Liam'a:
Mijała minuta za minutą, a ja nadal siedziałem przed domem Jess. Nagle zobaczyłem, że na podjazd wjeżdża samochód Harrego, a z niego wysiadają chłopacy. Nie miałem ochoty na rozmowę, ale trudno...
Kiedy tak siedziałem z chłopakami z domu wyszedł Niall i dosiadł się do nas jak gdyby nigdy nic i powiedział tylko cicho "przepraszam". Nie lubię się z nimi kłócić, poprawka ja nienawidzę kłócić się z kimkolwiek. Po chwili zaczeliśmy się wszyscy wygłupiać, a póżniej zaśpiewliśmy "I'm yours" lubię tą piosenkę i dobrze wiem, że Jessica też.
Kiedy skończyliśmy śpiewać drzwi się otwarły i zobaczyłem Jess, moją piękną, słodką, niewinną Jess, którą tak kocham... Chwilę później byliśmy już wtuleni w siebie i obdarzaliśmy siebie namiętnym pocałunkiem...
28.08.2013
Rozdział 22
Z punktu widzenia Niall'a:
W drzwiach stał Liam, który patrzył na mnie ze wściekłością. Domyśliłem się, że słyszał moją rozmowę z Jess. Po chwili zapytał cicho:
- Dlaczego ty mi to robisz? Dlaczego? - nie wiedziałem o co mu chodzi.
- Stary o co ci chodzi? Co ja ci takiego robię?
- Ty już dobrze wiesz o co mi chodzi! Nie udawaj głupka! Sądziłeś, że się nie domyślę?! - Pytał z coraz większą pogardą w głosie...
Z punktu widzenia Danielle:
Jest! Wszystko idzie po mojej myśli, jeśli dobrze pójdzie to już za kilka dni będę mogła wylegiwać się na Karaibach z Jonatanem. Jessica i Liam jeszcze tego pożałują.
Z moich rozmyśleń wyrwał mnie Jon, który właśnie wrócił do pokoju hotelowego z szampanem i truskawkami w czekoladzie. Naprawdę nie rozumiem jak można nie chcieć takiego wspaniałego, opiekuńczego chłopaka, który zrobiłby wszystko dla swojej dziewczyny.
Póżniej poszliśmy na spacer do parku...
Z punktu widzenia Liam'a:
Nie wiem czy Niall jest naprawdę taki głupi czy tylko takiego udaje, ale ja i tak wiem, że on chce mi odebrać Jessicę. Moją Jess dzięki, której zawsze mam uśmiech na twarzy, zapominam o wszystkim i o wszystkich... Nie chciałem już się dłużej z nim kłócić więc wyszedłem się przejść, odetchnąć, przemyśleć parę rzeczy. Kiedy przechodziłem przez park na jednej z ławek zobaczyłem Dan z Jonatanem? Co?! Kurwa! Co to ma być?! Przecieżona ona została porwana, a Jon zostawił Jess list pożegnalny, on miał... myślałem, że go już nie ma, że nie żyje!!! A tu proszę pojawia się nagle i to jeszcze obściskuje się z moją byłą. Zaraz... moment skoro Danielle jest tu to znaczy, że Jessica miała rację. Cholera muszę jak najszybciej z nią zobaczyć, przeprosić ją, błagać o wybaczenie!
Jak najszybciej pobiegłem do jej domu, ale nie otwierała. Wiedziałem, że jest w domu, bo prosiła Niall'a o pomoc w pakowaniu i jego samochód jest na podjździe. Boże Liam coś ty narobił... zadawałem sobie csły czas to pytanie, obwiniałem się, bo to przez moje pretensje Jess zakończyła nasz związek.
Przez kolejne 30 minut dobijałem się do drzwi ale to nic nie dało. Bezradny usiadłem na schodach i schowałem twarz w dłoniach. Dlaczego zawsze kiedy zaczyna się wszystko układać musi się coś spieprzyć? Dlaczego?
Z punktu widzenia Jess:
Kiedy przyjechał Horan uśmiech mimowolnie pojawił się na mojej twarzy, niestety w trakcie pakowania ktoś zaczął się dobijać do drzwi wejściowych i gdy wyjrzałam przez okno zobaczyłam Payna. Nie miałam ani siły, a tym bardziej ochoty teraz z nim rozmawiać. Niall powiedział, że nie ma sensu marnować czasu i dokończyliśmy pakować moje rzeczy. NIestety Liam nie dawał za wygraną i cały czas dobijał się. Miałam już tego dosyć... Postanowiłam porozmawiać z nim, dowiedzieć się czego chce, wyjaśnić to co między nami
jest, albo raczej co było między nami.
Otwierając drzwi bałam się co za moment się wydarzy...
W drzwiach stał Liam, który patrzył na mnie ze wściekłością. Domyśliłem się, że słyszał moją rozmowę z Jess. Po chwili zapytał cicho:
- Dlaczego ty mi to robisz? Dlaczego? - nie wiedziałem o co mu chodzi.
- Stary o co ci chodzi? Co ja ci takiego robię?
- Ty już dobrze wiesz o co mi chodzi! Nie udawaj głupka! Sądziłeś, że się nie domyślę?! - Pytał z coraz większą pogardą w głosie...
Z punktu widzenia Danielle:
Jest! Wszystko idzie po mojej myśli, jeśli dobrze pójdzie to już za kilka dni będę mogła wylegiwać się na Karaibach z Jonatanem. Jessica i Liam jeszcze tego pożałują.
Z moich rozmyśleń wyrwał mnie Jon, który właśnie wrócił do pokoju hotelowego z szampanem i truskawkami w czekoladzie. Naprawdę nie rozumiem jak można nie chcieć takiego wspaniałego, opiekuńczego chłopaka, który zrobiłby wszystko dla swojej dziewczyny.
Póżniej poszliśmy na spacer do parku...
Z punktu widzenia Liam'a:
Nie wiem czy Niall jest naprawdę taki głupi czy tylko takiego udaje, ale ja i tak wiem, że on chce mi odebrać Jessicę. Moją Jess dzięki, której zawsze mam uśmiech na twarzy, zapominam o wszystkim i o wszystkich... Nie chciałem już się dłużej z nim kłócić więc wyszedłem się przejść, odetchnąć, przemyśleć parę rzeczy. Kiedy przechodziłem przez park na jednej z ławek zobaczyłem Dan z Jonatanem? Co?! Kurwa! Co to ma być?! Przecieżona ona została porwana, a Jon zostawił Jess list pożegnalny, on miał... myślałem, że go już nie ma, że nie żyje!!! A tu proszę pojawia się nagle i to jeszcze obściskuje się z moją byłą. Zaraz... moment skoro Danielle jest tu to znaczy, że Jessica miała rację. Cholera muszę jak najszybciej z nią zobaczyć, przeprosić ją, błagać o wybaczenie!
Jak najszybciej pobiegłem do jej domu, ale nie otwierała. Wiedziałem, że jest w domu, bo prosiła Niall'a o pomoc w pakowaniu i jego samochód jest na podjździe. Boże Liam coś ty narobił... zadawałem sobie csły czas to pytanie, obwiniałem się, bo to przez moje pretensje Jess zakończyła nasz związek.
Przez kolejne 30 minut dobijałem się do drzwi ale to nic nie dało. Bezradny usiadłem na schodach i schowałem twarz w dłoniach. Dlaczego zawsze kiedy zaczyna się wszystko układać musi się coś spieprzyć? Dlaczego?
Z punktu widzenia Jess:
Kiedy przyjechał Horan uśmiech mimowolnie pojawił się na mojej twarzy, niestety w trakcie pakowania ktoś zaczął się dobijać do drzwi wejściowych i gdy wyjrzałam przez okno zobaczyłam Payna. Nie miałam ani siły, a tym bardziej ochoty teraz z nim rozmawiać. Niall powiedział, że nie ma sensu marnować czasu i dokończyliśmy pakować moje rzeczy. NIestety Liam nie dawał za wygraną i cały czas dobijał się. Miałam już tego dosyć... Postanowiłam porozmawiać z nim, dowiedzieć się czego chce, wyjaśnić to co między nami
jest, albo raczej co było między nami.
Otwierając drzwi bałam się co za moment się wydarzy...
18.08.2013
Rozdział 21
Włącz
Z puminktu widzenia Niall'a:
Siedziałem z chłopakami w salonie i rozmyślałem. Rozmyślałem o tym, że jest mi żal Jessici i tego, że teraz płacze i jest smutna przez Liam'a. Nie zasłużyła na to by teraz cierpieć, przecież nic takiego nie zrobiła. Wiem jak ona się czuje i rozumiem ją. Wiele razy miałem złamane serce, przez dziewczyny. Niby jest tyle okazji, tyle dziewczyn do wyboru. Tyle fanek czeka na to żebym je gdzieś zaprosił, ale i tak większość z nich leci tylko na mój wygląd albo na kasę jaką zarabiam będąc w zespole. I to sprawia największy ból. Oczywiście są też takie dziewczyny, które nie są tak płytkie i nie patrzą tylko na to jak wyglądamy, ale na naszą osobowość, charakter. Na pytanie czy wolałbym chodzić ze zwykłą dziewczyną, czy z fanką? Zawsze odpowiadam, że chciałbym być ze zwykłą dziewczyną, która jest naszą fanką. Tak wiem jestem "bardzo" mądry. Chciałbym mieć takie szczęście jak Payne i mieć tak wspaniałą dziewczynę jak Jess, ale... niestety nie mam...
Wieczorem koło 21 zadzwoniła do mnie Jess, strasznie się ucieszyłem, że dzwoni. Uwielbiałem jej głos, jak się śmieje, uśmiecha, mówi moje imię. Bardzo mi się podoba i nie mogę o niej zapomnieć, wiele razy próbowałem, ale nigdy mi się to nie udawało, zawsze gdy byłem już pewien, że zapomniałem coś musiało mi się z nią skojarzyć, coś musiało mi o niej przypomnieć. Po kilku sekundach oprzytomniałem i wcisnąłem zieloną słuchawkę z i wielkim uśmiechem na twarzy wróciłem do swojego pokoju:
- Hej Niall - powiedziała cicho
- Hej Jess, jak się czujesz? - zapytałem ją niepewnie, wiedziałem, że nie chce o tym teraz rozmawiać, ale coś skłoniło mnie abym o to zapytał...
- Jakoś się trzymam, ale... - urwała w połowie zdania, słyszałem jak zaczyna cicho szlochać - Przepraszam Nialler ja... nie umiem teraz o tym myśleć, rozmawiać... jeszcze nie teraz może, za kilka dni, może w czasie mojego pobytu w LA... Nie wiem...
- Nie to ja Cię przepraszam za to, że w ogóle zacząłem ten temat, ale wiesz jak będziesz chciała porozmawiać to zadzwoń... ale zaraz.... jak w czasie twojego co??? Ty wyjeżdżasz i ja dopiero teraz się o tym dowiaduje??? - Pytałem z niedowierzaniem, nie wierze Jessica wyjeżdża nie tylko do innego miasta, ona wyjeżdża z kraju...
- Przepraszam Niall, ale ja muszę wyjechać na razie jadę nagrywać teledysk z Room 94, a później nie wiem... może wrócę, albo zostanę odpocznę od wszystkiego, możliwe też, że zostanę i zacznę nowe życie.
- Mnie nie musisz przepraszać, ale jesteś pewna, że nie chcesz najpierw tego wyjaśnić z Li tylko wyjeżdżasz bez żadnego słowa, bez pożegnania... a tak swoją drogą kiedy masz samolot? - bałem się, że jeśli wyjedzie to nie wróci i już nigdy jej nie zobaczę, nigdy nie usłyszę jej głosu, który tak uwielbiam...
- Za trzy dni, o 21 mam odprawę i mam prośbę...
- Tak?
- Możesz nic nie mówić Liam'owi? - zapytała niepewnie
- Jak chcesz, ale jesteś pewna?
- Tak i jest jeszcze jedna sprawa, będziesz mógł mnie odwieść na lotnisko i pomóc mi w pakowaniu???
- No pewnie, że ci pomogę, to kiedy zaczynasz się pakować?
- No właśnie, chciałabym jak najszybciej, nawet mogłabym dzisiaj, ale nie wiem kiedy ci będzie pasować - kiedy to mówiła, rozpływałem się, zawsze kiedy coś mówiła do mnie to tak na mnie działała...
- Będę za jakieś 15 min, poczekasz?
- Naprawdę? Zrobisz to dla mnie?
- Oczywiście, to za chwilę jestem papa śliczna
- Okey paaaa
Kiedy odłożyłem telefon zobaczyłem w drzwiach Liam'a...
15.08.2013
Rozdział 20
Przed wejściem zobaczyłam Dan obściskującą się z Jonatanem. Nie wierzyłam w to co widzę, nie wierzyłam, że znowu go widzę. Myślałam, że go już nie ma, że zniknął z mojego życia raz na zawsze, ale po chwili z zamyśleń wyrwał mnie telefon kiedy na wyświetlaczu zobaczyłam numer Liam'a znowu łzy mimowolnie zebrały się w oczach , kilka z nich spłynęło po moich różowawych policzkach. Nie chciałam z nim rozmawiać, nie teraz. Postanowiłam tylko zrobić zdjęcie Danielle i Jonatanowi jak się całują i weszłam do budynku. Gdy wędrowałam korytarzami kolejny raz szukając wzrokiem gabinetu szefa dostałam sms od Niall'a:
N: "Jess gdzie ty jesteś? Co się dzieje?"
Horan jest moim przyjacielem i wiem, że mogę zawsze na niego liczyć, więc odpisałam mu:
J: "Nic się nie stało, tylko... pokłóciłam się z Li i nie wiem nawet dlaczego powiedziałam mu, że z nami koniec. Teraz jestem w studio i idę porozmawiać z szefem, a i jeszcze jedno proszę cię, niech ta rozmowa zostanie między nami ;)"
Po chwili dostałam kolejną wiadomość:
N: "Okey nic nikomu nie powiem :) Masz może ochotę o tym porozmawiać?"
J: "Wiesz co na razie nie mam siły, jestem tym wszystkim zmęczona i jeszcze pod pracą widziałam jak Dan się obściskuje z Jonatanem."
N:"Co? ? Nie wierzę, przecież to niemożliwe Liam powiedział, że ją porwali..."
J:"No tak niby ją porwali, ale ja mówiłam Li, że ona to wymyśliła żeby się zemścić i się przez to pokłóciliśmy :'("
N: "A masz może ich zdjęcie?"
J: "Tak mam, jak możesz to je pokaż Liam'owi <zdjęcie> i powiedz, że mi nic nie jest ;). Dzięki za poprawienie humoru xxx"
N: "Ok, pokaże i przekaże ;) Nie masz za co dziękować, jak będziesz chciała porozmawiać to zadzwoń, albo napisz xxx"
Schowałam telefon do kieszeni i chwilę później byłam już w gabinecie szefa. Długo rozmawialiśmy o mojej karierze, która przez związek z Liam'em nabrała obrotnego tempa. Filip (mój szef) był bardzo zadowolony, że zaczęłam spotykać się z Li, ponieważ stawałam się coraz bardziej znana i studio przy tym też wiele zyskiwało. Uważał, że dzięki mnie mogą dużo zarobić, oczywiście nie powiedział mi tego wprost, ale to nie jest tak trudno się tego domyślić. I nadszedł moment, którego najbardziej się obawiałam:
-Właśnie jak wam się układa z Li? Na wszystkich zdjęciach, które widziałem wyglądacie na szczęśliwych - mówiąc to puścił mi oczko, a ja nie wiedziałam co mam powiedzieć skłamać czy może powiedzieć prawdę?
- A więc...- już miałam mu powiedzieć, że nie jesteśmy razem kiedy zadzwonił telefon, uspokoiłam się trochę, ale nadal bałam się jak na to zareaguje, pewnie będzie zły, chociaż nie zły to mało powiedziane na pewno będzie wściekły. Gdy Filip odkładał telefon.
Powiedział tylko:
-Strasznie Cię przepraszam, ale mam ważne spotkanie z Modest. Możemy dokończyć tę rozmowę kiedy indziej?
-Tak oczywiście i nic się nie stało, rozumiem Cię - Powiedziałam i wymusiłam sztuczny uśmiech.
Gdy byłam już przy drzwiach szef powiedział, że jak mam teraz czas to mogę dzisiaj popracować, bo podobno mam parę zleceń, które powinnam jak najszybciej załatwić skoro za 3 dni lecę do USA nagrywać teledysk z Room 94. Już nie mogłam się doczekać kiedy wreszcie będę mogła wsiąść do samolotu, zapomnieć chociaż na kilka dni o wszystkich smutkach i spotkać się z moimi idolami.
Nie chcąc tracić więcej czasu skierowałam się do jednej z pracowni, w której zazwyczaj był David, kiedy tam weszłam zobaczyłam R94 nie wierzyłam własnym oczom. Jedyne co zdołałam powiedzieć to "Hejka" na co odpowiedzieli chórkiem "Hej". Chwilę porozmawialiśmy znaczy oni mówili a ja tylko kiwałam głową, albo czasami mówiłam krótko "Tak" lub "Nie" po prostu nie byłam wstanie nic więcej powiedzieć. Zawsze jak się zastanawiałam co zrobię jak ich spotkam mówiłam sobie, że nie będę jak inne fanki co krzyczą i piszczą, albo te, które nic nie mówią. Dowiedziałam się też, że dzisiaj mam z nimi jedną sesje.I właśnie w tym momencie do pomieszczenia wszedł David z aparatem i strojem dla mnie, który szybko wzięłam i poszłam się przebrać dobrze wiedziałam, że Kieren odprowadza mnie wzrokiem.
Kiedy się ubrałam , włosy zostawiłam rozpuszczone i zrobiłam sobie lekki makijaż pasujący do stroju i motywu przewodniego sesji. Wychodząc z garderoby zobaczyłam, że chłopacy są w trakcie przebierania i stoją przede mną w samych bokserkach momentalnie kolana mi zmiękły, po prostu nogi miałam jak z waty. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje...
Z chłopakami świetnie się pracuje, sesja szybko nam minęła, kiedy zespół już poszedł ja poszłam się przebrać i pojechałam do domu.
-Właśnie jak wam się układa z Li? Na wszystkich zdjęciach, które widziałem wyglądacie na szczęśliwych - mówiąc to puścił mi oczko, a ja nie wiedziałam co mam powiedzieć skłamać czy może powiedzieć prawdę?
- A więc...- już miałam mu powiedzieć, że nie jesteśmy razem kiedy zadzwonił telefon, uspokoiłam się trochę, ale nadal bałam się jak na to zareaguje, pewnie będzie zły, chociaż nie zły to mało powiedziane na pewno będzie wściekły. Gdy Filip odkładał telefon.
Powiedział tylko:
-Strasznie Cię przepraszam, ale mam ważne spotkanie z Modest. Możemy dokończyć tę rozmowę kiedy indziej?
-Tak oczywiście i nic się nie stało, rozumiem Cię - Powiedziałam i wymusiłam sztuczny uśmiech.
Gdy byłam już przy drzwiach szef powiedział, że jak mam teraz czas to mogę dzisiaj popracować, bo podobno mam parę zleceń, które powinnam jak najszybciej załatwić skoro za 3 dni lecę do USA nagrywać teledysk z Room 94. Już nie mogłam się doczekać kiedy wreszcie będę mogła wsiąść do samolotu, zapomnieć chociaż na kilka dni o wszystkich smutkach i spotkać się z moimi idolami.
Nie chcąc tracić więcej czasu skierowałam się do jednej z pracowni, w której zazwyczaj był David, kiedy tam weszłam zobaczyłam R94 nie wierzyłam własnym oczom. Jedyne co zdołałam powiedzieć to "Hejka" na co odpowiedzieli chórkiem "Hej". Chwilę porozmawialiśmy znaczy oni mówili a ja tylko kiwałam głową, albo czasami mówiłam krótko "Tak" lub "Nie" po prostu nie byłam wstanie nic więcej powiedzieć. Zawsze jak się zastanawiałam co zrobię jak ich spotkam mówiłam sobie, że nie będę jak inne fanki co krzyczą i piszczą, albo te, które nic nie mówią. Dowiedziałam się też, że dzisiaj mam z nimi jedną sesje.I właśnie w tym momencie do pomieszczenia wszedł David z aparatem i strojem dla mnie, który szybko wzięłam i poszłam się przebrać dobrze wiedziałam, że Kieren odprowadza mnie wzrokiem.
Kiedy się ubrałam , włosy zostawiłam rozpuszczone i zrobiłam sobie lekki makijaż pasujący do stroju i motywu przewodniego sesji. Wychodząc z garderoby zobaczyłam, że chłopacy są w trakcie przebierania i stoją przede mną w samych bokserkach momentalnie kolana mi zmiękły, po prostu nogi miałam jak z waty. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje...
Z chłopakami świetnie się pracuje, sesja szybko nam minęła, kiedy zespół już poszedł ja poszłam się przebrać i pojechałam do domu.
14.08.2013
Dziękuje :*
Hej, chciałam podziękować osobą, które skomentowały 18 rozdział bardzo mi to pomogło i nabrałam chęci do pisania :D Jest mi bardzo miło za każdym razem kiedy je czytam :P Jesteście kochani, teraz idę pisać dalej 20 rozdział. Chcę napisać go jak najszybciej, bo wiem, że nie lubicie kiedy kończę w takich momentach :P
Rozdział 19
Kiedy odkładałem telefon z łazienki wyszła Jessica...Była zła... Nie wiedziałem co zrobić, byłem pewny, że Jess słyszała moją rozmowę z porywaczem.
- Słyszałaś??? - Zapytałem niepewnie.
- Tak i pewnie będziesz na mnie zły, ale sądzę, że ona sobie wymyśliła to całe porwanie żeby się na tobie zemścić - Kiedy to mówiła widziałem, że jest zła.
- Co?! Czy ty siebie słyszysz?! Jak możesz tak w ogóle mówić? - Powiedziałem z podniesionym tonem, byłem zły na Jessice, nie rozumiałem jej.
- Tak słyszę co mówię i przekonasz się, że miałam rację, a teraz cię żegnam. Nie pisz, nie dzwoń, cześć, a i z nami koniec - kiedy mówiła ostatnie słowa łamał jej się głos i miała łzy w oczach...
Chciałem jej już coś odpowiedzieć, ale nie zdążyłem, wybiegła z pokoju zostawiając mnie w nim samego. Wybiegłem za nią, ale kiedy byłem przed domem zobaczyłem ją jak wsiada do taksówki i odjeżdża. Właśnie wtedy zrozumiałem, że straciłem moją Jessicę i nie wiem kiedy i czy kiedykolwiek ją odzyskam. Wróciłem do pokoju i położyłem się bezradny na łóżku, nie miałem już dzisiaj na nic siły, byłem już tym wszystkim zmęczony.
Za każdym razem kiedy zamykałem oczy widziałem smutną Jess i od razu przypominały mi się jej słowa ,,Z nami koniec" nie mogłem nic zrobić, nie wiedziałem gdzie teraz jest i co robi. Bałem się tylko, że może sobie coś zrobić przez to, że jej nie uwierzyłem i miałem do niej pretensje, w ten sposób mogłem ją zranić, sprawić przykrość.
Z punktu widzenia Jessici:
Kiedy wychodziłam z pod prysznica przez uchylone drzwi usłyszałam jak Liam rozmawia z kimś na temat Daniell. Słyszałam jak mówili, że ją porwali, ale ja byłam pewna, że ona chce się na nim zemścić i to pewnie ona to wymyśliła kiedy zobaczyła te zdjęcia... Byłam zła na niego, że jest taki łatwo wierny, ale z drugiej strony też go rozumiałam.
Kiedy powiedziałam mu co sądzę na temat tego porwania strasznie się zdenerwował, krzyczał na mnie. Ja też w końcu nie wytrzymałam i coś we mnie pękło, zraniło mnie to, że mi nie wierzy. Nie wiem dlaczego powiedziałam, że z nami koniec. To było dla zbyt wiele, kiedy Li chciał już coś powiedzieć nie pozwoliłam mu na to wybiegłam z pokoju cała zapłakana zdając sobie właśnie sprawę, że już nie jestem z nim, nie mam cudownego chłopaka jakim jest Payne. Gdy wybiegłam przed dom przejeżdżała koło niego taksówka, bez zastanowienia do niej wsiadłam i pojechałam do studia porozmawiać z szefem na temat propozycji na temat zagrania w teledysku Room 94. Przed wejściem zobaczyłam Dan, która obściskiwała się z...
- Słyszałaś??? - Zapytałem niepewnie.
- Tak i pewnie będziesz na mnie zły, ale sądzę, że ona sobie wymyśliła to całe porwanie żeby się na tobie zemścić - Kiedy to mówiła widziałem, że jest zła.
- Co?! Czy ty siebie słyszysz?! Jak możesz tak w ogóle mówić? - Powiedziałem z podniesionym tonem, byłem zły na Jessice, nie rozumiałem jej.
- Tak słyszę co mówię i przekonasz się, że miałam rację, a teraz cię żegnam. Nie pisz, nie dzwoń, cześć, a i z nami koniec - kiedy mówiła ostatnie słowa łamał jej się głos i miała łzy w oczach...
Chciałem jej już coś odpowiedzieć, ale nie zdążyłem, wybiegła z pokoju zostawiając mnie w nim samego. Wybiegłem za nią, ale kiedy byłem przed domem zobaczyłem ją jak wsiada do taksówki i odjeżdża. Właśnie wtedy zrozumiałem, że straciłem moją Jessicę i nie wiem kiedy i czy kiedykolwiek ją odzyskam. Wróciłem do pokoju i położyłem się bezradny na łóżku, nie miałem już dzisiaj na nic siły, byłem już tym wszystkim zmęczony.
Za każdym razem kiedy zamykałem oczy widziałem smutną Jess i od razu przypominały mi się jej słowa ,,Z nami koniec" nie mogłem nic zrobić, nie wiedziałem gdzie teraz jest i co robi. Bałem się tylko, że może sobie coś zrobić przez to, że jej nie uwierzyłem i miałem do niej pretensje, w ten sposób mogłem ją zranić, sprawić przykrość.
Z punktu widzenia Jessici:
Kiedy wychodziłam z pod prysznica przez uchylone drzwi usłyszałam jak Liam rozmawia z kimś na temat Daniell. Słyszałam jak mówili, że ją porwali, ale ja byłam pewna, że ona chce się na nim zemścić i to pewnie ona to wymyśliła kiedy zobaczyła te zdjęcia... Byłam zła na niego, że jest taki łatwo wierny, ale z drugiej strony też go rozumiałam.
Kiedy powiedziałam mu co sądzę na temat tego porwania strasznie się zdenerwował, krzyczał na mnie. Ja też w końcu nie wytrzymałam i coś we mnie pękło, zraniło mnie to, że mi nie wierzy. Nie wiem dlaczego powiedziałam, że z nami koniec. To było dla zbyt wiele, kiedy Li chciał już coś powiedzieć nie pozwoliłam mu na to wybiegłam z pokoju cała zapłakana zdając sobie właśnie sprawę, że już nie jestem z nim, nie mam cudownego chłopaka jakim jest Payne. Gdy wybiegłam przed dom przejeżdżała koło niego taksówka, bez zastanowienia do niej wsiadłam i pojechałam do studia porozmawiać z szefem na temat propozycji na temat zagrania w teledysku Room 94. Przed wejściem zobaczyłam Dan, która obściskiwała się z...
30.07.2013
18 rozdział
Przepraszam, że tak długo nie dodawałam żadnych rozdziałów, ale nie miałam weny ani czasu. Teraz wracam do was z 18 rozdziałem. Myślę, że 19 rozdział pojawi się w niedzielę 4 sierpnia, albo jak będzie tu 20 komentarzy ;)
*********************************************************
Z punktu widzenia Liam'a
*********************************************************
Z punktu widzenia Liam'a
Na wyświetlaczu pojawiło mi się zdjęcie Danielle, która
uśmiechała się pięknie. Wiem, że już nie jej nie kocham, ale na zawsze
pozostanie ona w moim sercu. Była moją pierwszą dziewczyną, którą pokochałem
tak bardzo. Nagle z zamyśleń znowu wyrwał mnie dźwięk dzwoniącego telefonu i
kolejny raz zobaczyłem tą fotografię.
Nie wiedziałem co powiedzieć, zrobić, jak się wytłumaczyć z tego co widnieje na
portalach plotkarskich. To co tam jest napisane jest prawdą, a ja nie lubię,
nie umiem kłamać. To pewnie dlatego, że
sam nie lubię być oszukiwany. Kiedy
telefon zadzwonił trzeci raz niepewnie nacisnąłem zieloną słuchawkę i
przyłożyłem aparat do ucha:
- Hej Dan, coś się stało, że dzwonisz????- starałem się to
mówić jak najspokojniej żeby nie nabrała podejrzeń
- Tu nie Danielle, słuchaj mamy twoją dziewczynę jeśli
będziesz nas słuchać nic jej się nie stanie i dziecku też, ale musisz robić to co ci każemy. Zrozumiano???- Odezwał
się ktoś po drugiej stronie
Przez chwilę nic nie mogłem powiedzieć, nie wiem czemu znowu byłem między młotem a kowadłem. Już nie kocham Danalle, ale jest dla mnie
kimś ważnym i nosi w brzuchu moje dziecko, a z drugiej strony teraz
jestem z Jessi i ona jest dla mnie najważniejsza. Nie potrafię w tym
momencie wybrać co mam zrobić
- Zrozumiano???? Czy może mam zabić tą dwójkę- znowu odezwał
się ten sam głos tym razem bardziej
doniośle..
- Tak zrozumiałem, co mam zrobić żebyś zostawił Danielle
-No więc musisz mi dać 5 milionów funtów do 23 jutro albo je
zabije, pamiętaj masz czas do jutra i nie mów nic policji albo tego pożałujesz
- Dobrze tylko powiedz gdzie się spotkamy?...
- Dowiesz się 2 godziny przed spotkaniem, ale pamiętaj masz
być sam albo oni zginą…
Kiedy odkładałem telefon z łazienki wyszła Jessica…
25.05.2013
Rozdział 17
Z punktu widzenia Liam'a:
Jessica patrzyła tak na mnie
jakby miała mnie zabić. Bałem się jej....
Ale po chwili zaczęła się śmiać
i powiedziała:
- Hahaha... szkoda, że nie
widziałeś swojej miny- ja nadal nie wiedziałem o co jej chodzi, do tego po
chwili chłopacy też zaczęli się śmiać.
- Kotek.... czyli ty sobie
żartowałaś???? A ja się wystraszyłem, że jesteś na mnie zła?!- powiedziałem
nieco zakłopotany
- Ja na ciebie zła??? Niby za
co??? Jesteś moim kochanym głuptaskiem- powiedziała co chwilę chichocząc od
nosem
- No tak, tak myślałem. No bo
tak na mnie patrzyłaś jakbyś chciała mnie zabić- mówiąc to skierowałem swój
wzrok na własne buty.
Ona już nic nie powiedziała
tylko dostałem od niej buziaka. Co od razu poprawiło mi humor.
Z punktu widzenia Jessici:
Mina Liam'a bardzo mnie
rozśmieszyła. Widać, że się mnie bał, ale i był zakłopotany. Ja tylko cały czas
nie mogłam przestać się śmieć, on wyglądał tak słodko. Nie chciałam juz go
dłużej trzymać w niepewności i pocałowałam go. Po chwili chłopacy zaczęli
nagrywać dalej piosenki. Li cały czas patrzył w moją stronę i uśmiechał się do
mojej osoby.
Po 2 godzinach powtarzania tekstów piosenek menadżer
powiedział, że to mają i puścił 2 piosenki:
Bardzo spodobały mi się te
piosenki, chłopacy też byli zadowoleni z efektów swojej pracy. Po wyjściu ze
studia Li zabrał mnie na spacer, a później do Nando's na obiad.
Idąc tak przez park z Liam'em,
który trzyma cię za rękę i splata wasze palce... można zapomnieć o wszystkich
problemach, cieszyć się życiem mając taką osobę przy sobie świat jest inny. W
pewnym momencie Payne puścił moją rękę.... Nie wiedziałam co się stało.
Spojrzałam w jego stronę pytającym wzrokiem. Nic nie powiedział tylko pokazał w
stronę krzaków, zza których ktoś robił nam zdjęcia. No tak jeszcze
przecież nikt nie wie, że jesteśmy razem.... Czasami chciałabym wszystkim
powiedzieć, ale nie mogę. Nie chcę żeby to wyglądało, że jestem z nim tylko dla
kasy, ale to są brukowce są bezwzględni nie zostawią ciebie w spokoju póki nie
zdobędą materiału na kolejny artykuł.
Nie byłam zła na Liam'a rozumiem go nie chcę od razu wszystkim o nas mówić.
Nie chce też zranić Danielle.
Po spacerze skierowaliśmy się do
restauracji....
Z punktu widzenia Dan:
Jest już wieczór, czekałam cały dzień a Liam'a, nadal go nie ma, nie chce dzwonić, bo pewnie ma dużo pracy. Z nudów weszłam na Internet
z komórki i zobaczyłam pełno artykułów o tym jak dzisiejszy dzień spędzili
chłopacy z 1D:
Artykuł 1:
Nowa Para???!!!
Dzisiaj jeden z najsławniejszych boybandów nagrywali piosenki na nowy album. Do studia
gdzie odbywały się nagrania przyjechała photo-modelka Jesssica Olson, która później opuściła
budynek z jednym z członków zespołu Liam'em Payne'm. Jak nam wiadomo resztę
dnia spędzili na spacerowaniu po parku i zjedzeniu obiadu w Nando's, skąd
później udali się do willi One Direction. Gdzie nadal przebywają.
Artykuł 2:
Czy Liam z One Direction zdradza swoją dziewczynę
Danielle???
Jak nam wiadomo dzisiejszy dzień Liam i Jessica Olson znana
photo-modelka, spędzili razem. Wyglądało na to, że dobrze bawili się w swoim towarzystwie. Najpierw spacerowali po
parku trzymając się za ręce, a później udali się na obiad do dobrze nam znanej
restauracji Nando's. Pod wieczór udali się do willi boybandu.
Czy to oznacza
koniec związku Liam'a z Danielle??? Inaczej nam znanych jako Lanielle???
Artykuł 3:
Nowy romans??? A może tylko przyjaźń??
Dzisiaj Jessica Olson znana photo-modelka spędziła czas z również
znanym nam Liam'em Payne'm, który należy do brytyjsko-irlandzkiego zespołu. Jak
nam wiadomo bardzo miło spędzili czas na spacerach po parku wspólnym obiedzie, a
teraz jeszcze są w willi chłopaków.
Jesteśmy ciekawi czy to tylko przyjaźń, a może coś więcej???
Tego dowiemy się wkrótce.
Jeśli okaże się, że są parą to trzymamy za nich kciuki.
To nie koniec takich artykułów
jest ich o wiele więcej, ale nie chce już tego czytać. Gdyby nie te zdjęcia nie
uwierzyłabym w to. Myślałam, że to koniec, skończyli tą znajomość, nie
utrzymują ze sobą kontaktów. Przecież obiecał mi to. Teraz się jeszcze z nią
spotyka chociaż powinien być tu ze mną, wspierać mnie. My straciliśmy dziecko
to od razu poszedł do innej???....
Z punktu widzenia
Liam'a:
Cały czas myślałem co robi Dan i jednocześnie miałem
nadzieje, że nie będzie o dzisiejszym dniu dużo w gazetach i Internecie, albo chociaż
żeby Danielle tego nie widziała, bo wtedy będzie już koniec. W sumie to byłby koniec moich kłopotów,
nie musiałbym okłamywać Peazer i mógł pokazywać publicznie z Jessi i okazywać jej
uczucia, nie zważając na to co powiedzą inni. Teraz będzie tylko taki problem, że directionerki mogą jej nie
zaakceptować . Mam nadzieje, że jednak zrozumieją, że jestem z nią szczęśliwy,
tak jak kiedyś z Dan....
Dzisiaj
razem z Jessicą nocujemy u chłopaków. Kiedy
Jess brała prysznic z ciekawości wszedłem
na komórce na strony internetowe... Kiedy zobaczyłem artykuły i zdjęcia jak trzymamy
się za ręce. Wiedziałem, że to już koniec. Nie ma szans żeby Danielle nie zobaczyła
tego.... Nagle mój telefon zaczął dzwonić
a na wyświetlaczu pojawiło mi się zdjęcię....
21.05.2013
Rozdział 16 cz.2
- Dzień doby, tutaj menedżerka ROOM 94. Dzwonie z
propozycją abyś zagrała w teledysku do piosenki "Chasing The Summer ''. Jest
pani zainteresowana???-nie powiem zdziwiła mnie ta propozycja, nie wiedziałam
co powiedzieć, czy się zgodzić, czy może odmówić , miałam mętlik w głowie.
- Przepraszam
bardzo, ale czy jest możliwość abym mogła to przemyśleć???
- Tak oczywiście, tylko prosiłabym o jak
najszybsze podjęcie decyzji i poinformowania nas o niej.
- Dobrze, do widzenia
- Do widzenia
Przed budynkiem agencji/studia stało bardzo
dużo dziewczyn, które... wyglądały jak fanki 1D... tylko dlaczego one są tutaj
skoro chłopacy są w studiu. No tak jaka
ja mądra przecież oni tutaj też mają studio, brawo Jessica za spostrzegawczość
.
Przed otwarciem drzwi zapukałam delikatnie i
usłyszałam tylko:
- Proszę!!!
Wchodząc do gabinetu szefa, bałam się, tylko
nawet nie wiem czego, skoro dzwonili do mnie z taką propozycją to chyba skądś musieli mieć mój
numer, nie??? Kiedy usiadłam po drugiej stronie dużego dębowego biurka, cała
atmosfera się rozluźniła.
- No to Jessica, coś się stało, czy może nowe
zlecenie ci nie odpowiada???
- Nie, wszystko jest w porządku, ale przyszłam
się upewnić, że nadal tutaj pracuje.
- Oczywiście, że tak. Dlaczego miałabyś już
tutaj nie pracować???
- No bo wie pan... Ja nie miałam teraz żadnych
sesji, zleceń, a teraz mam i się
zastanawiam czy się zgodzić.
Co pan mi doradzi???
- Nie
miałaś zleceń dlatego, że byłaś w szpitalu, musiałaś trochę odpocząć i w sumie
nie było potrzeby ciebie wzywać, a jeśli chodzi o tą propozycję to przyjmij ją
co ci szkodzi spróbować, nie???
-Aha dziękuje. No nie zaszkodzi, ale nie
jestem pewna czy jestem gotowa na branie udziału w kręceniu teledysku.
- Dasz radę wierzę w ciebie moja droga, a
teraz przepraszam, ale mam bardzo ważny telefon do wykonania
- Jeszcze raz dziękuję za radę, i do widzenia.
- Do widzenia
Wychodząc z
gabinetu wpadłam na Josh'a:
- Uważaj jak chodzisz DE... o Hej Josh
-Hej Jess co za miła niespodzianka. Przyszłaś
pogadać z szefem???
-Tak, a co?
- Nic tak się pytam, chcesz posłuchać nowej
piosenki chłopaków????
- Z chęcią jeśli to nie będzie
problem.
- Problem no coś ty. Weź nie
żartuj, ty zresztą musisz przyjść bo Liam stale jest rozkojarzony i nie
może się na niczym skupić.
- Poważnie??? Jestem ciekawa o czym
tak rozmyśla.
-Chyba chciałaś raczej powiedzieć
o kim- poprawił mnie Josh.
- Tak??? No może...
- Jakbyś nie wiedziała, że o tobie.
- No bo nie wiedziałam...
Rozmowę przerwał nam mój dzwoniący telefon:
- Hej Jessi, słuchaj możesz przyjechać
do studia bo Li nie może się na niczym skupić???
-No dobra okey, nie długo będę paaaaaa
-Paaaaaa.....
Jeszcze trochę porozmawiałam z Josh'em
i kiedy weszłam do studia zaniemówiła. Oni się bawili jak małe dzieci, ja się tu martwię o Liam'a, a on, oni bawią się
w najlepsze. Ja im dzisiaj jeszcze pokaże....
Z punktu widzenia Liam'a:
Nie mogłem się na niczym skupić,
więc razem z chłopakami zaczęliśmy się wygłupiać. Nagle zobaczyłem przerażone miny
chłopaków, którzy szybko wyłączyli muzykę i ucichli.
- Ej chłopaki co jest???? Czemu
wyłączyliście muzykę, przecież mieliśmy się powygłupiać
- To ja tu się martwię o ciebie,
czemu jesteś taki rozkojarzony, a wy tu zamiast mu pomóc to jeszcze pogarszacie
sprawę, ja nie wiem co z was za przyjaciele...- I wtedy usłyszałem głos Jessici
- O hej kochanie, co ty tu robisz????
Myślałem, że będziesz za godzinkę
- No tak, ale plany się trochę pozmieniały
i przyjechałam a raczej przyszłam troszkę wcześniej. Nie cieszysz się????
- Nie no oczywiście, że się cieszę
tylko...
Rozdział 16
Z punktu widzenia
Jessici:
Rano obudziłam się wtulona w Liam'a. Na myśl o minionej nocy dostawałam
gęsiej skórki. To był wspaniały wieczór, nawet będąc z Jonatanem nie czułam się
tak świetnie ja z Li a myślałam, że Jon jest tym jedynym. Bo tak było dopóki
nie poznałam Payn'a. Wtedy wszystko sie zmieniło. To on wywrócił moje życie o
180 stopni. Dzięki niemu częściej się uśmiecham, jestem szczęśliwa, czerpie
więcej radości z życia.
Cały czas przyglądałam się Liam'owi. Nie mogłam uwierzyć, że mam takie
szczęście i mogę chodzić z tak cudownym chłopakiem jakim jest on.
Z punktu widzenia
Liam'a:
Ze snu przebudził mnie lekki pocałunek w usta. Otwierając oczy zobaczyłem
Jessi, która przygląda się mojej osobie. Nie powiem, takie pobudki mógłbym mieć codziennie.
Cały czas myślałem o minionej nocy z Jess, ale nadal nie wiedziałem co będzie
dalej z Daniell. Czułem, że powinienem być przy niej, wspierać ją, ale z
drugiej strony ja już nie jestem z nią szczęśliwy. Teraz radość i uśmiech na
mojej twarzy pojawia się dzięki innej kobiecie. Kobiecie ,z którą chcę spędzić
resztę życia i którą kocham.
Kiedy sie obudziłam nie było przy nie Liam'a, chociaż bardzo na to
liczyłam, liczyłam na to, że teraz będzie przy mnie będzie mnie wspierał. Przecież to było też jego dziecko, a wydaje mi się, że mu wcale nie zależało na
nim.
Z punktu widzenia Jessici:
Po śniadaniu Liam powiedział,
że musi juz jechać bo dzisiaj nagrywają nową piosenkę i mają próby przed
zbliżającą się trasą koncertową. Ja niestety nie miałam co robić więc
postanowiłam pojechać do pracy, jeśli jeszcze w ogóle ją mam i do CH na zakupy.
Jadąc do studia ktoś zadzwonił
do mnie z zastrzeżonego numeru. Po chwili zastanowienia nacisnęłam zieloną słuchawkę i przyłożyłam
telefon do ucha:
-Hallo?
- Dzień doby, tutaj menedżerka
Propozycja
Mam propozycje co powiecie na grupowy czat. Mielibyśmy wtedy czas porozmawiać ze sobą poznać się. Moglibyście też podawać swoje propozycje jeśli chodzi o opowiadanie ;) Więc jeśli ktoś jest chętny piszcie w komentarzu kiedy i o której godzinie ;)
16.05.2013
Rozdział 15
Z punktu widzenia
Daniell:
Kiedy Liam wyszedł z domu nic nie mówiąc. Przestraszyłam się, że on może
nie chcieć tego dziecka, ale przecież on nic nie powiedział może po prostu był
w szoku i potrzebował się przejść, przemyśleć wszystko. Nie powiem zrobiło mi
się przykro, że nic nie powiedział, nie okazał szczęścia, radości, w jego
oczach też nic takiego nie zobaczyłam. Jedyne co w nich widziałam to strach,
niepokój, zaskoczenie, ale na pewno nie
radość.
Czekałam kilka godzin aż wróci i będziemy mogli spokojnie porozmawiać, ale
nie było go, nie wracał. Zaczęłam się o
niego martwić, nie odbierał telefonów a nigdy wcześniej mu sie to nie zdarzało.
Postanowiłam też się przejść, przemyśleć jak to wszystko będzie teraz
wyglądać. Zamyśliłam się i przechodząc przez ulicę nie zwróciłam uwagi na
przejeżdżające samochody. Niestety jeden z nich mnie potrącił. Ostatnie co
pamiętam to, krzyki, pisk opon i dalej pustka nic więcej nie przychodziło mi do
głowy, straciłam przytomność.
Obudziłam się w obcym mi miejscu. Nie wiedziała gdzie jestem i dlaczego mam
gips na nodze, ale powoli zaczęłam sobie przypominać co stało się parę godzin
temu.
Nagle do sali wszedł Li. Ucieszyłam się, widząc Payn'a, od razu poprawił mi
się humor, zawsze tak mam kiedy jestem przy nim. Po chwili do sali wszedł lekarz. Z wynikami
badań...
To co usłyszałam.... było straszne poczułam jak całe życie mi się wali,
straciłam owoc mojej miłości z Liam'em. Dobrze, że chociaż teraz był przy mnie
i mnie wspierał chociaż i tak nic do mnie nie docierało. Cały czas płakałam nie
mogłam się uspokoić. Po prostu nie mogłam...
Z punktu widzenia
Jessici:
Długo czekałam na Liam'a a kiedy dzwoniłam włączała
się poczta. Martwiłam się o niego. W końcu udało mi się z nim skontaktować:
- Gdzie jesteś?
-Jadę do szpitala coś się stało Dan
muszę wiedzieć co...
-Ale...
-Przepraszam
I tak skończyła się nasza rozmowa. Byłam zła a jednocześnie martwiłam się ...
tylko dlaczego??? Sama nie wiem. Może
dlatego, że Li mnie zostawi i wróci do Daniell, a może tego co się jej stało.
Przecież miała wypadek, a on po prostu się o nią martwi.
Kolejne godziny spędziłam na rozmyśleniach o tym co powinnam zrobić, czy
zostawić Liam'a, pozwolić mu zaopiekować się Daniell??? Próbowałam już wiele
razy o nim zapomnieć, ale nie potrafiłam teraz też nawet jakbym chciała to nie
zrobiłabym tego bo nie umiem. Zapomnieć o kimś tak wyjątkowym jak Payn'e, ale
chciałabym spróbować nie dla siebie samej, ale dla niego i dla Daniell ona go
teraz potrzebuje bardziej niż ja. Biłam
się nadal z myślami kiedy poczułam jak ktoś mnie przytula od tyłu i całuje
delikatnie w szyje. Wiedziałam, że to Liam lecz nie wiedziałam co mam zrobić
czy porozmawiać z nim teraz czy może ponieść sie emocją i spędzić z nim miło
wieczór.
Z punktu widzenia
Liam'a:
Długo siedziałem w szpitalu z Daniell, ale w końcu zasnęła i mogłem jechać
do Jessici, która pewnie jest wściekła i chce mnie zabić. Mam jednak nadzieje,
że jak jej to wszystko wyjaśnię to mnie zrozumie, zrozumie Dan. Jess dobrze wie
co przechodzi Dani, sama musiała to przeżyć.
Wchodząc do domu widziałem zapalone
świeczki w salonie a na kanapie siedziała tyłem do mnie Jessica. Podszedłem do niej
przytuliłem ją i zacząłem całować jej szyję. Chciałem w pewien sposób odpłacić się
za to, że musiała tyle na mnie czekać...
30.04.2013
Rozdział 14
Z punku widzenia Jessici:
Kiedy wchodziliśmy do kina to
spotkałam mojego byłego chłopaka z podstawówki. Bałam sie co zrobi jak nas
zobaczy. Słyszałam, że nadal mu sie podobam i chce się ze mną spotkać. Podszedł
do nas i mnie przytulił. Było mi głupio
bo umówiłam sie na randkę z moim chłopakiem a nie ex. Głupia sytuacja. Na szczęście po chwili mogliśmy już wejść na
sale. Gdy film się zaczął mogłam się ze spokojem wtulić w Liam'a. Nie zwracałam
większej uwagi na Filipa stwierdziłam, że to nie ma sensu. Po seansie poszliśmy
na obiad.
Z punktu widzenia Liam'a:
Po całym dniu spędzonym z Jess postanowiłem
wrócić do domu Dan po parę rzeczy. Kiedy jechałem samochodem ktoś do mnie
zadzwonił.
-Halo?
-Czy rozmawiam z Liam'em Payne'm?
-Czy rozmawiam z Liam'em Payne'm?
-Tak co się stało?
-Pańska dziewczyna jest w szpitalu,
bardzo z nią źle proszę szybko przyjechać to pilne!
-Ale jak to?
O kim pani mówi dopiero co odwiozłem
ją do domu to było 10 minut temu jak to możliwe?
-Czy pan mówi o Danielle Peazer?
Karetka przywiozła ją tu 20 minut temu, może to pomyłka?
-Nie, nie wszystko dobrze już jadę.
Nie wiedziałem co mam zrobić. Szybko
zawróciłem autem i dodałem gazu. Bałem się tego co mogę się dowiedzieć w
szpitalu. Myślałem że Danielle. Dowiedziała się o mnie i Jessice. Może chciała odebrać sobie życie. W tym samym
czasie Jess zadzwoniła do mnie:
- Gdzie jesteś?
-Jadę do szpitala coś się stało Dan muszę
wiedzieć co.
-Ale...
-Przepraszam.
Powiedziałem to drżącym głosem i rozłączyłem
się. Wbiegłem do szpitala pytając gdzie jest Dan, lekarz próbował mnie
uspokoić. Kazał mi usiąść napić się wody i wziąć parę głębokich oddechów...
Nagle podeszła do mnie pielęgniarka i powiedziała:
- Bardzo mi przykro niestety nie udało
się uratować...
- Nie niech pani mi nie mówi, że ona
nie żyje, co się stało??? to nie możliwe ona była w ciąży. Boże...
Rozpłakałem się na korytarzu szpitalnym byłem bez radny.
Co miałem teraz zrobić
jak spojrzę w oczy rodzinie Dan co im powiem.
-Proszę pana spokojnie z nią wszystko jest
dobrze jest teraz w pokoju nr. 8 chodzi mi raczej o ciążę. Dziecko niestety nie
przeżyło bardzo mi przykro.
-Co ale jak to się stało - mówiłem z trzęsącym
się głosem.
-Przechodziła przez ulicę i potrącił
ją samochód. Resztę pan już wie.
-Ona już wie jest przytomna?
-Nie wolałam poczekać na pana nie
chciałam żeby była sama kiedy się dowie na razie śpi. Nic nie wie ma złamaną nogę
i wstrząśnienie mózgu. Wyjdzie z tego niech pan pojedzie do domu i weźmie parę
jej rzeczy.
-Czy mogę do niej wejść zobaczyć ją?
-Tak oczywiście za mną proszę.
Szedłem posłusznie za pielęgniarką
myślałem co teraz mam zrobić przecież nie mogę jej teraz zostawić straciła
dziecko. Mogła by się załamać kiedy powiedziałbym,
że to koniec z nami. Co prawda już jej nie kocham, ale to by mogło ją załamać. Wchodząc do pokoju
zobaczyłem ją z gipsem na nodze i głową
obwiązaną bandażami.
-Panie Doktorze chyba się budzi. Powiedziała
pielęgniarka będąca z doktorem w pokoju.
- Gdzie ja jestem co się stało, Liam o co chodzi.
Czemu mam gips na nodze... ałłł cholera
moja głowa.
-Spokojnie niech pani się położy muszę
pani coś powiedzieć.
Dan chwyciła mnie mocno za rękę
oczekując najgorszego.
-Miała pani wypadek i niestety pani ciąża, to
znaczy dziecko ono... ono nie żyje bardzo mi przykro.
Lekarz osowiał. Na sali zapanowała
cisza, jedyne co można było usłyszeć to szloch Dan. Starałem się ją uspokoić
przytulając ją, ale to nie dawało rezultatu...
****************************
Ten rozdział powstał dzięki pomocy dwóch wspaniałych dziewczyn, które są moimi przyjaciółkami. Na fb ogłosiłam konkurs w którym można było podawać pomysły na 14 rozdział i one wzieły udział w nim. Napisały fagment rozdziału.
Mam nadzieje, że wam się spodoba :******
25.04.2013
Rozdział 13
Z punktu
widzenia Liama:
To już dziś, to dziś Jess wychodzi ze szpitala.
Wreszcie będę mógł z nią spędzić trochę czasu jak ze swoją dziewczyną.
Tylko.... no właśnie tylko musze jeszcze pojechać do Daniell i powiedzieć,
że musimy zerwać nie chce jej ranić
jeszcze teraz jak od niedawna daliśmy sobie drugą szansę, ale to nie ma sensu.
Przyznaje kiedyś czułem coś do niej i to coś bardzo mocnego, mógłem oddać za
nią swoje życie, a teraz nie czuje nic większego niż przyjaźń. Możemy zostać
przyjaciółmi, ale nic więcej. Chce być z Jessicą to ją teraz kocham nad życie.
Podjeżdżając pod dom, nasz dom byłem zdenerwowany
nie wiedziałem jak jej to powiedzieć. Nie chciałem jej zranić, ale też nie
chciałem niczego robić na siłę a dobrze wiem, że będąc z nią robiłbym to. Kiedy
wszedłem do salonu zobaczyłem Daniell z testem ciążowym, serce zaczęło mi
jeszcze mocniej walić nie wiedziałem co mam zrobić, teraz jeszcze w takim
momencie kiedy nasz związek miał się skończyć mam zostać ojcem i to jeszcze
dziecka osoby, której nie kocham???!!! Dan gdy mnie tylko zobaczyła rzuciła mi
się na szyję mówiąc przy tym, że zostanę ojcem, że będziemy rodzicami. Właśnie
w tym momencie świat załamał mi się pod nogami. Kompletnie nie wiedziałem co
mam teraz zrobić. Przecież nie mogę zostawić matki mojego dziecka, a z drugiej
strony ja miałem zacząć szczęśliwy związek z Jessi. Nic nie mówiłem w tym
momencie, wymusiłem tylko uśmiech i
wyszedłem. Musiałem to wszystko przemyśleć. Nie wiedziałem co mam zrobić.
Postanowiłem jechać już do szpitala po moją dziewczynę mając nadzieje, że nie
zorientuje się iż coś jest nie tak. Jednak kiedy przyjechałem na miejsce od razu zauważyła, że coś jest nie tak. Wtedy
już kompletnie nie wiedziałem co mam zrobić.
Z punktu
widzenia Jessici:
Po dwóch tygodniach mogłam już wyjść ze szpitala.
Przez ten czas Liam mnie odwiedzał, przynosił mi kwiaty i inne prezenty. Jedyną
rzeczą jaka mnie martwiła to Daniell.
Kiedy Liam wrócił od Dan był zły, zdziwiony i jednocześnie załamany. Nie
wiedziałam co się stało próbowałam z nim porozmawiać, ale on nie chciał. Bał
się, tylko nie wiem czego, z każdym razem unikał mojego wzroku, szybko zmieniał
temat.
Wieczorem mieliśmy w planach obejrzeć jakiś film,
ale byłam zbyt zmęczona więc poszłam pod prysznic, przebrać się w piżamę i
położyłam się spać jednak nie mogłam, coś nie pozwalało mi tego zrobić. Cały
czas myślałam co ukrywa przede mną Payne. Nagle przypomniałam sobie o liście od
Jon'a. Bałam się przecież naprawdę on mógł sobie coś zrobić, chociaż szczerze
mówiąc teraz mnie to już nie obchodziło. Za bardzo mnie zranił.
Rano obudziłam się wtulona w Liam'a, który jeszcze
spał, co bardzo poprawiło mi humor od samego rana. Nie chcąc go budzić lekko go
pocałowałam w policzek i wstałam kierując się w stronę kuchni aby zrobić nam
śniadanie, jednak kiedy przechodziłam przez jadalnie zobaczyłam przygotowane
nakrycie dla dwóch osób i talerz z górą kanapek. Zdziwiło mnie to skąd to sie
wzięło. Nagle poczułam jak ktoś mnie obejmuje od tyłu i delikatnie całuje z
szyję. Uśmiech nie schodził mi z twarzy. Usiedliśmy do stołu i zjedliśmy
śniadanie przyszykowane przez Liasia. Po posiłku poszłam szybko się przebrać bo mieliśmy iść
do kina. Wychodząc z łazienki spojrzałam jeszcze raz na soje odbicie. Kiedy
zeszłam do salonu. Liam był już gotowy.
16.04.2013
Rozdział 12
Obudziłam się w nie znanym mi
miejscu. Wszystko do o koła mnie nie dochodziło do mnie było rozmazane, głosy i
dźwięki stłumione. Jedyne co czułam to czyjąś obecność, obecność osoby przy
której czuję się bezpieczna, wiem, że przy niej nic mi się nie stanie, nie
zrani mnie. Dobrze wiedziałam, że to Liam. Z jednej strony cieszyłam sie, że
jest przy mnie, nie zostawił mnie chociaż ja go zostawiłam, zraniłam i wyrządziłam
tak wiele szkód w jego życiu. Cały czas czułam jak mnie trzyma za rękę i mówi
coś do mnie tylko, że nie wiem co. Kolejny raz zaczęłam sie zastanawiać czy ja
go kocham, ale tak naprawdę czy to jest miłość jak do drugiej osoby z którą
chcę się spędzić resztę swojego życia, a może to miłość ale jak do brata, kogoś
z rodziny albo to tylko zwykłe za uroczenie??? Niestety nie znam odpowiedzi na
to pytanie. Serce mówi mi, że to miłość mojego życia a rozum, że to tylko
zauroczenie, a nawet jeśli to miłość to nie mogę przecież zniszczyć jego związku
z Dan. Nie mogę nie zranię innych osób tylko dlatego, że mam taki kaprys przecież
jak nasz związek nie był by taki jak powinien być nie było by między nami
takiej chemii jak wcześniej albo jak byśmy cały czas się kłócili o jakieś
drobiazgi????? Wiem, że w związku zawsze są jakieś sprzeczki ale..... to zwykle
wynika z zazdrości, albo nie porozumień, które po chwili się kończą i wszystko
jest tak jak kiedyś a ja boję się, że moglibyśmy kłócić się cały czas. Ja nie
naprawdę coś do niego czuje ale nie wiem co. I na pewno nie chcę stawać pomiędzy
nim a Daniell. Ona przypomina mi moją starszą
siostrę, którą straciłam przez moją głupotę.
Wspomnienia:
Kiedyś z moją
siostrą byłyśmy nie rozłączne ale do czasu kiedy, ona zaczęła spotykać się z
facetem, który był od niej starszy o 6 lat. Zmieniła się nie zwracała uwagi na
naukę cały swój wolny czas poświęcała jemu. Ona miała wtedy tylko 15 lat. Była
zakochana w nim po uszy, nie widziała świata po za nim, zrobiła by wszystko
żeby mogła z nim być do końca swojego życia. Jeden raz kiedy wróciłam do domu
zobaczyłam Nicole(moją siostrę), która pakuje swoje rzeczy i pomaga jej przy
tym ten debil. Nigdy go nie lubiłam zawsze twierdziłam, że on ma zły wpływ na
Nic. Cała w nerwach zaczęłam się na nią wydzierać, że ona jest za młoda żeby się wyprowadzić a z
resztą nie może mnie zostawić samej. Oczywiście ona mówiła, że dam sobie radę a
jak nie to najwyżej pójdę do domu dziecka. Nie obchodziło ją w ogóle to co sie
ze mną stanie albo nawet to co czyje była tak bardzo zaślepiona Conor'em, który
ją wielo krotnie zdradzał i to nie raz na moich oczach ale ona mi nie wierzyła,
nie wierzyła własnej siostrze tylko swojemu chłopakowi. Uważała, że jestem
zazdrosna. Ostatnie co pamiętam z naszej kłótni to to, że kazałam jej wybierać
między nim a mną. Ona podjęła decyzję bez zastanowienia, po prostu wzięła torby
i wyszła zostawiła mnie, samą ze wszystkim. Przez parę dni było nawet dobrze
jakoś sobie radziłam ale po jakimś tygodniu do mieszkania przyjechała opieka
społeczna i zabrała mnie wtedy do domu dziecka. Od tamtego czasu nie miałam z
nią kontaktu. Teraz tego bardzo żałuję, żałuję, że kazałam jej wybierać, nie
próbowałam jej zatrzymać w jakiś inny sposób.
Kiedy znowu otwarłam oczy wszystko już widziałam dokładnie. Rozejrzałam
się po sali ale tym razem go nie było, nie było Liama, nikogo, jedynie co zastałam
to liścik:
,,Droga Jessico''
Piszę ten list do ciebie z prośbą
abyś już nigdy nie robiła sobie krzywdy, nie próbowała sobie odebrać życia.
Odejdę na zawsze ale obiecaj, że nigdy tego nie zrobisz, będziesz dalej żyła.
Wiem, że masz dla kogo znam i to nie jedną taką osobę, która oddała by za
ciebie swoje życie. Przepraszam, że zraniłem cię kolejny raz i zawiodłem, dałaś
mi kolejną szansę a ja ją zmarnowałem , teraz jeszcze zachowałem sie jak
tchórz, bo nie dałem ci osobiście tego listu albo chociaż nie dałem rady
przyjść do szpitala i go tam zostawić. To by było dla mnie z ciężkie nie mogę
patrzeć jak cierpisz, cierpisz i to jeszcze przeze mnie. Dlatego poprosiłem
twojego przyjaciela o to. Dobrze wiem, że całe dnie przesiaduje w szpitalu, troszczy
się o ciebie. On jest ciebie wart a ja nie, dlatego nie szukaj mnie nawet jeśli
będziesz chciała, bo pewnie nie ma mnie już na tym świecie. Postanowiłem się
zabić tak będzie najprościej.
Żegnaj
Jonatan
Czytając ten list nadal nie rozumiałam dlaczego on znowu mnie zranił, a
jednocześnie zastanawiałam się po co
Liam przesiaduje u mnie całe dnie zraniłam go i to bardzo a z resztą on jest
teraz z Daniell. Kiedy odłożyłam list na szafkę stojącą przy łóżku do sali
wszedł Payne. Od razu się uśmiechnął na co ja odwzajemniłam ten gest. On usiadł
obok mnie i bardzo mocno przytulił tak jakby za chwilę miał mnie stracić,
miałabym odejść i nigdy nie wrócić i jakby to był nasz ostatni uścisk.
12.04.2013
Rpzdział 11
włączcie
Następne dni spędziłam z
Jonatanem. Chodziliśmy na spacery, do restauracji i kina po prostu nadrabiamy
stracone chwile. Jeden raz kiedy wracałam z pracy postanowiłam się przejść do
parku. Spacerując wzdłuż parkowych
alejek zobaczyłam Jona, który siedzi i rozmawia z jakąś dziewczyną i to nie byle
jaką ale bardzo atrakcyjną. Łzy zaczęły cisnąć mi się do oczu kolejny raz czułam się zdradzona i oszukana
przez tą samą osobę, ale przecież on.... to, że sie spotkał z kimś w parku nie
musi od razu oznaczać, że spotyka się z inną i okłamuje mnie, to może być tylko znajoma.
Zaraz.... moment..... Nie no nie wierze to na pewno nie jest znajoma
powiedziałby o tym spotkaniu a z resztą wątpię, że ze znajomą żegna się
pocałunkiem w usta i to bardzo namiętnym. Nie przyglądałam się już dłużej ich
rozmowie. Szybko wróciłam do mieszkania spakowałam rzeczy Jonatana i wyrzuciłam
je za drzwi. Po których po chwili się zsunęłam
chowając twarz w dłoniach i zaczynając cicho popłakiwać.
Nie, nie mogę już tak dłużej
żyć, musze ze sobą skończyć, zabić się tak będzie prościej. Nie czekając ani
chwili pobiegłam do łazienki wzięłam
pudełko silnych tabletek na sen idąc do sypialni zabrałam z kuchni nóż. Chciałam
jak najszybciej odejść z tego świata. To nie miało sensu moja pierwsza i
największa miłość kolejny raz mnie zdradziła, jestem chora na raka co prawda
można go leczyć, ale... ja nie widzę w tym sensu, przecież to Bóg skazał mnie
na wcześniejszą śmierć. Kiedy zażyłam całe pudełko tabletek zaczęłam robić na razie
nie wielkie rany na nadgarstkach, które z każdą chwilą robiły sie coraz głębsze
i wypływało z nich coraz więcej krwi. Widząc krew spływającą z mojej ręki na
białą pościel czułam....czułam ulgę wiedząc, że już za parę minut, sekund nie
będzie mnie już na tym świecie. Poczułam, że moje powieki zaczynają robić się
coraz bardziej ciężkie, ostatnią rzeczą jaką pamiętam przed tym jak straciłam
przytomność były krzyki, dobijanie się do mieszkania i na samym końcu zarys sylwetki
osoby, która kucała przymnie.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)