Z punku widzenia Jessici:
Kiedy wchodziliśmy do kina to
spotkałam mojego byłego chłopaka z podstawówki. Bałam sie co zrobi jak nas
zobaczy. Słyszałam, że nadal mu sie podobam i chce się ze mną spotkać. Podszedł
do nas i mnie przytulił. Było mi głupio
bo umówiłam sie na randkę z moim chłopakiem a nie ex. Głupia sytuacja. Na szczęście po chwili mogliśmy już wejść na
sale. Gdy film się zaczął mogłam się ze spokojem wtulić w Liam'a. Nie zwracałam
większej uwagi na Filipa stwierdziłam, że to nie ma sensu. Po seansie poszliśmy
na obiad.
Z punktu widzenia Liam'a:
Po całym dniu spędzonym z Jess postanowiłem
wrócić do domu Dan po parę rzeczy. Kiedy jechałem samochodem ktoś do mnie
zadzwonił.
-Halo?
-Czy rozmawiam z Liam'em Payne'm?
-Czy rozmawiam z Liam'em Payne'm?
-Tak co się stało?
-Pańska dziewczyna jest w szpitalu,
bardzo z nią źle proszę szybko przyjechać to pilne!
-Ale jak to?
O kim pani mówi dopiero co odwiozłem
ją do domu to było 10 minut temu jak to możliwe?
-Czy pan mówi o Danielle Peazer?
Karetka przywiozła ją tu 20 minut temu, może to pomyłka?
-Nie, nie wszystko dobrze już jadę.
Nie wiedziałem co mam zrobić. Szybko
zawróciłem autem i dodałem gazu. Bałem się tego co mogę się dowiedzieć w
szpitalu. Myślałem że Danielle. Dowiedziała się o mnie i Jessice. Może chciała odebrać sobie życie. W tym samym
czasie Jess zadzwoniła do mnie:
- Gdzie jesteś?
-Jadę do szpitala coś się stało Dan muszę
wiedzieć co.
-Ale...
-Przepraszam.
Powiedziałem to drżącym głosem i rozłączyłem
się. Wbiegłem do szpitala pytając gdzie jest Dan, lekarz próbował mnie
uspokoić. Kazał mi usiąść napić się wody i wziąć parę głębokich oddechów...
Nagle podeszła do mnie pielęgniarka i powiedziała:
- Bardzo mi przykro niestety nie udało
się uratować...
- Nie niech pani mi nie mówi, że ona
nie żyje, co się stało??? to nie możliwe ona była w ciąży. Boże...
Rozpłakałem się na korytarzu szpitalnym byłem bez radny.
Co miałem teraz zrobić
jak spojrzę w oczy rodzinie Dan co im powiem.
-Proszę pana spokojnie z nią wszystko jest
dobrze jest teraz w pokoju nr. 8 chodzi mi raczej o ciążę. Dziecko niestety nie
przeżyło bardzo mi przykro.
-Co ale jak to się stało - mówiłem z trzęsącym
się głosem.
-Przechodziła przez ulicę i potrącił
ją samochód. Resztę pan już wie.
-Ona już wie jest przytomna?
-Nie wolałam poczekać na pana nie
chciałam żeby była sama kiedy się dowie na razie śpi. Nic nie wie ma złamaną nogę
i wstrząśnienie mózgu. Wyjdzie z tego niech pan pojedzie do domu i weźmie parę
jej rzeczy.
-Czy mogę do niej wejść zobaczyć ją?
-Tak oczywiście za mną proszę.
Szedłem posłusznie za pielęgniarką
myślałem co teraz mam zrobić przecież nie mogę jej teraz zostawić straciła
dziecko. Mogła by się załamać kiedy powiedziałbym,
że to koniec z nami. Co prawda już jej nie kocham, ale to by mogło ją załamać. Wchodząc do pokoju
zobaczyłem ją z gipsem na nodze i głową
obwiązaną bandażami.
-Panie Doktorze chyba się budzi. Powiedziała
pielęgniarka będąca z doktorem w pokoju.
- Gdzie ja jestem co się stało, Liam o co chodzi.
Czemu mam gips na nodze... ałłł cholera
moja głowa.
-Spokojnie niech pani się położy muszę
pani coś powiedzieć.
Dan chwyciła mnie mocno za rękę
oczekując najgorszego.
-Miała pani wypadek i niestety pani ciąża, to
znaczy dziecko ono... ono nie żyje bardzo mi przykro.
Lekarz osowiał. Na sali zapanowała
cisza, jedyne co można było usłyszeć to szloch Dan. Starałem się ją uspokoić
przytulając ją, ale to nie dawało rezultatu...
****************************
Ten rozdział powstał dzięki pomocy dwóch wspaniałych dziewczyn, które są moimi przyjaciółkami. Na fb ogłosiłam konkurs w którym można było podawać pomysły na 14 rozdział i one wzieły udział w nim. Napisały fagment rozdziału.
Mam nadzieje, że wam się spodoba :******
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz