Obudziłam się w nie znanym mi
miejscu. Wszystko do o koła mnie nie dochodziło do mnie było rozmazane, głosy i
dźwięki stłumione. Jedyne co czułam to czyjąś obecność, obecność osoby przy
której czuję się bezpieczna, wiem, że przy niej nic mi się nie stanie, nie
zrani mnie. Dobrze wiedziałam, że to Liam. Z jednej strony cieszyłam sie, że
jest przy mnie, nie zostawił mnie chociaż ja go zostawiłam, zraniłam i wyrządziłam
tak wiele szkód w jego życiu. Cały czas czułam jak mnie trzyma za rękę i mówi
coś do mnie tylko, że nie wiem co. Kolejny raz zaczęłam sie zastanawiać czy ja
go kocham, ale tak naprawdę czy to jest miłość jak do drugiej osoby z którą
chcę się spędzić resztę swojego życia, a może to miłość ale jak do brata, kogoś
z rodziny albo to tylko zwykłe za uroczenie??? Niestety nie znam odpowiedzi na
to pytanie. Serce mówi mi, że to miłość mojego życia a rozum, że to tylko
zauroczenie, a nawet jeśli to miłość to nie mogę przecież zniszczyć jego związku
z Dan. Nie mogę nie zranię innych osób tylko dlatego, że mam taki kaprys przecież
jak nasz związek nie był by taki jak powinien być nie było by między nami
takiej chemii jak wcześniej albo jak byśmy cały czas się kłócili o jakieś
drobiazgi????? Wiem, że w związku zawsze są jakieś sprzeczki ale..... to zwykle
wynika z zazdrości, albo nie porozumień, które po chwili się kończą i wszystko
jest tak jak kiedyś a ja boję się, że moglibyśmy kłócić się cały czas. Ja nie
naprawdę coś do niego czuje ale nie wiem co. I na pewno nie chcę stawać pomiędzy
nim a Daniell. Ona przypomina mi moją starszą
siostrę, którą straciłam przez moją głupotę.
Wspomnienia:
Kiedyś z moją
siostrą byłyśmy nie rozłączne ale do czasu kiedy, ona zaczęła spotykać się z
facetem, który był od niej starszy o 6 lat. Zmieniła się nie zwracała uwagi na
naukę cały swój wolny czas poświęcała jemu. Ona miała wtedy tylko 15 lat. Była
zakochana w nim po uszy, nie widziała świata po za nim, zrobiła by wszystko
żeby mogła z nim być do końca swojego życia. Jeden raz kiedy wróciłam do domu
zobaczyłam Nicole(moją siostrę), która pakuje swoje rzeczy i pomaga jej przy
tym ten debil. Nigdy go nie lubiłam zawsze twierdziłam, że on ma zły wpływ na
Nic. Cała w nerwach zaczęłam się na nią wydzierać, że ona jest za młoda żeby się wyprowadzić a z
resztą nie może mnie zostawić samej. Oczywiście ona mówiła, że dam sobie radę a
jak nie to najwyżej pójdę do domu dziecka. Nie obchodziło ją w ogóle to co sie
ze mną stanie albo nawet to co czyje była tak bardzo zaślepiona Conor'em, który
ją wielo krotnie zdradzał i to nie raz na moich oczach ale ona mi nie wierzyła,
nie wierzyła własnej siostrze tylko swojemu chłopakowi. Uważała, że jestem
zazdrosna. Ostatnie co pamiętam z naszej kłótni to to, że kazałam jej wybierać
między nim a mną. Ona podjęła decyzję bez zastanowienia, po prostu wzięła torby
i wyszła zostawiła mnie, samą ze wszystkim. Przez parę dni było nawet dobrze
jakoś sobie radziłam ale po jakimś tygodniu do mieszkania przyjechała opieka
społeczna i zabrała mnie wtedy do domu dziecka. Od tamtego czasu nie miałam z
nią kontaktu. Teraz tego bardzo żałuję, żałuję, że kazałam jej wybierać, nie
próbowałam jej zatrzymać w jakiś inny sposób.
Kiedy znowu otwarłam oczy wszystko już widziałam dokładnie. Rozejrzałam
się po sali ale tym razem go nie było, nie było Liama, nikogo, jedynie co zastałam
to liścik:
,,Droga Jessico''
Piszę ten list do ciebie z prośbą
abyś już nigdy nie robiła sobie krzywdy, nie próbowała sobie odebrać życia.
Odejdę na zawsze ale obiecaj, że nigdy tego nie zrobisz, będziesz dalej żyła.
Wiem, że masz dla kogo znam i to nie jedną taką osobę, która oddała by za
ciebie swoje życie. Przepraszam, że zraniłem cię kolejny raz i zawiodłem, dałaś
mi kolejną szansę a ja ją zmarnowałem , teraz jeszcze zachowałem sie jak
tchórz, bo nie dałem ci osobiście tego listu albo chociaż nie dałem rady
przyjść do szpitala i go tam zostawić. To by było dla mnie z ciężkie nie mogę
patrzeć jak cierpisz, cierpisz i to jeszcze przeze mnie. Dlatego poprosiłem
twojego przyjaciela o to. Dobrze wiem, że całe dnie przesiaduje w szpitalu, troszczy
się o ciebie. On jest ciebie wart a ja nie, dlatego nie szukaj mnie nawet jeśli
będziesz chciała, bo pewnie nie ma mnie już na tym świecie. Postanowiłem się
zabić tak będzie najprościej.
Żegnaj
Jonatan
Czytając ten list nadal nie rozumiałam dlaczego on znowu mnie zranił, a
jednocześnie zastanawiałam się po co
Liam przesiaduje u mnie całe dnie zraniłam go i to bardzo a z resztą on jest
teraz z Daniell. Kiedy odłożyłam list na szafkę stojącą przy łóżku do sali
wszedł Payne. Od razu się uśmiechnął na co ja odwzajemniłam ten gest. On usiadł
obok mnie i bardzo mocno przytulił tak jakby za chwilę miał mnie stracić,
miałabym odejść i nigdy nie wrócić i jakby to był nasz ostatni uścisk.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz