włączcie
Następne dni spędziłam z
Jonatanem. Chodziliśmy na spacery, do restauracji i kina po prostu nadrabiamy
stracone chwile. Jeden raz kiedy wracałam z pracy postanowiłam się przejść do
parku. Spacerując wzdłuż parkowych
alejek zobaczyłam Jona, który siedzi i rozmawia z jakąś dziewczyną i to nie byle
jaką ale bardzo atrakcyjną. Łzy zaczęły cisnąć mi się do oczu kolejny raz czułam się zdradzona i oszukana
przez tą samą osobę, ale przecież on.... to, że sie spotkał z kimś w parku nie
musi od razu oznaczać, że spotyka się z inną i okłamuje mnie, to może być tylko znajoma.
Zaraz.... moment..... Nie no nie wierze to na pewno nie jest znajoma
powiedziałby o tym spotkaniu a z resztą wątpię, że ze znajomą żegna się
pocałunkiem w usta i to bardzo namiętnym. Nie przyglądałam się już dłużej ich
rozmowie. Szybko wróciłam do mieszkania spakowałam rzeczy Jonatana i wyrzuciłam
je za drzwi. Po których po chwili się zsunęłam
chowając twarz w dłoniach i zaczynając cicho popłakiwać.
Nie, nie mogę już tak dłużej
żyć, musze ze sobą skończyć, zabić się tak będzie prościej. Nie czekając ani
chwili pobiegłam do łazienki wzięłam
pudełko silnych tabletek na sen idąc do sypialni zabrałam z kuchni nóż. Chciałam
jak najszybciej odejść z tego świata. To nie miało sensu moja pierwsza i
największa miłość kolejny raz mnie zdradziła, jestem chora na raka co prawda
można go leczyć, ale... ja nie widzę w tym sensu, przecież to Bóg skazał mnie
na wcześniejszą śmierć. Kiedy zażyłam całe pudełko tabletek zaczęłam robić na razie
nie wielkie rany na nadgarstkach, które z każdą chwilą robiły sie coraz głębsze
i wypływało z nich coraz więcej krwi. Widząc krew spływającą z mojej ręki na
białą pościel czułam....czułam ulgę wiedząc, że już za parę minut, sekund nie
będzie mnie już na tym świecie. Poczułam, że moje powieki zaczynają robić się
coraz bardziej ciężkie, ostatnią rzeczą jaką pamiętam przed tym jak straciłam
przytomność były krzyki, dobijanie się do mieszkania i na samym końcu zarys sylwetki
osoby, która kucała przymnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz