Z punktu widzenia Danielle:
Cholera! Co on tu robi miał być dopiero za 2 godziny. Ja w tym czasie miałam podrzucić Jess test ciążowy i wyniki badań lekarskich! No, a tu nagle pojawia się Li. Nie dość, że zniszczył mój plan to jeszcze mnie widział i nie dostane od niego żadnych pieniędzy. Po prostu zajebiście! Dobrze, że chociaż Jon mnie wspiera, tak się ciesze, że mam kogoś takiego jak on. Z tego co mi opowiadał o swojej byłej to wiele wycierpiał, przez jej zdrady i alkoholizm. Kiedy wsiadłam do samochodu widziałam w oczach Jonatana pogardę. Patrzył na mnie tak jakby miał mnie za moment zabić wzrokiem. I gdyby to umiał to z pewnością by to już zrobił. Przez całą drogę nie odezwał się do mnie ani słowem. Kiedy dojechaliśmy pod nasze mieszkanie, powiedział tylko:
- Zdajesz sobie z tego sprawę, że twój misterny plan poszedł na marne?!
- Tak wiem! Wszystko spierdoliłam? I co zadowolony? Wiem, że nie poszło tak jak chcieliśmy, ale mamy jeszcze siebie i nasze dziecko. - próbowałam go troszkę uspokoić. Niestety nie za bardzo mi to wychodziło.
- Wiesz co! Ja..... - urwał w połowie zdania - Ja muszę to wszystko przemyśleć! Idę się przejść. Cześć - powiedział tylko na odchodne zostawiając mnie samą w przed pokoju.
Bezradna zsunęłam się po ścianie chowając twarz w dłoniach i podkulając nogi. Dobrze, że mam chociaż moje dziecko. Prawda? Tak ja przecież go wtedy nie poroniłam. To ci głupi lekarze chcieli żebym tak cierpiała. To pewnie ta zdzira kazała tak im powiedzieć. Żeby to ona była z Li.
Z punktu widzenia Jess:
Kiedy siedziałam w salonie ktoś nagle zasłonił mi oczy. Początkowo się wystraszyłam, ale wiedziałam, że to Payne. Gdy odsłonił mi oczy złożył czuły pocałunek na moich ustach i dał mi prezent. Popatrzyłam na niego ze zdziwieniem... i powiedziałam:
- Walentynki są w lutym, dzień kobiet w marcu, moje urodziny były 4 miesiące temu a imieniny mam za tydzień... więc co przeskrobałeś Payne, że dajesz mi prezent teraz?
- Ja nic nie przeskrobałem, po prostu chciałem sprawić ci prezent przeprosić, że rano musiałem wyjść i zostawić cię samą...
- Ooo... jak miło z twojej strony- powiedziałam i dałam mu buziaka w policzek.
Wstałam z kanapy i poszłam do sypialni, zostawiając go samego w salonie. Chciałam zobaczyć prezent, ale Li powiedział, z dopiero wieczorem. Byłam na niego troszkę zła bo byłam strasznie ciekawa co mi kupił.
Zrezygnowana poszłam się przebrać i ogarnąć. Postanowiłam, że nie chce marnować ostatniego naszego ostatniego dnia na siedzeniu w domu i poszliśmy na długi spacer, a później do wesołego miasteczka. Wieczorem Liam kazał przebrać mi się w kreację, którą mi kupił i zabrał mnie do klubu, w którym...
My life, my choice ...
Łączna liczba wyświetleń
14.09.2013
9.09.2013
Rozdział 24
Z punktu widzenia Jessici:
Kiedy rano się obudziłam nie zastałam Liam'a w pokoju. Przez chwilę myślałam, że to był tylko piękny sen, ale zauważyłam małą białą karteczkę leżącą na poduszce obok:
"Witaj Księżniczko :D
Przepraszam, że kiedy się obudziłaś nie było mnie przy tobie, ale musiałem jechać do studia nagrać kolejną piosenkę i pozałatwiać parę rzeczy. Będę po 11 ;)
Kocham Liam xxx"
Czytając liścik od Li mimowolnie uśmiech pojawił się na mojej twarzy. Nagle dostałam sms'a od Jonatana...
"Hej Jess :D Wiem, że miałem zniknąć z Twojego życia i już nigdy nie wracać, ale ja tak dłużej nie mogę, nie umiem żyć bez Ciebie. Tęsknie za tobą, tęsknie za nami :'(
Możemy się spotkać? Błagam Cię! Daj mi jeszcze jedną szansę... ja Cię nadal KOCHAM,
Jon xxx
Kur*a, co to ma być?! Wszystko znowu zaczyna się układać, a tu pojawia się jak gdyby nigdy nic ten debil Jon. Dlaczego on chce mnie kolejny raz zranić? Nie ja się z nim nie spotkam. Nie mogę dać mu jeszcze jednej szansy. Ta yhhmmm na pewno mnie kocha i obściskuje się z Dan... Nie chciałam kolejny raz przechodzić tego samego, a zresztą ja go już nie kocham! Teraz liczy się dla mnie Liam.
Z punktu widzenia Liam:
Rano kiedy się obudziłem zobaczyłem słodko śpiącą Jessicę. Boże jaka ona śliczna i niewinna. Wstałem ubrałem tylko bokserki i skierowałem się do kuchni. Chciałem się zrewanżować za minoną noc, za to, że Jess mi wybaczyła, ale mój genialny plan musiał zniszczyć Harry, który właśnie zadzwonił na moją komórkę:
- No hej, zakochańcu. Sorki, że dzwonie ale musisz przyjechać do studia, to bardzo ważne
- No okey, ale muszę koniecznie teraz nie mogę za 2 może 3 godzinki?- zapytałem z nutą nadzieji
- Nie! Nie możesz, bo za godzinę mamy spotkanie z Modest! Więc ruszaj swój zacny tyłek i widzimy się w studiu. No to paaa :D
Cholera! Głupie Modest, zawsze musimy być na ich zawołanie i robić to co nam każą jak jakieś marionetki. Zrezygnowany udałem się do łazienki wziąłem szybki prysznic. Kiedy byłem już gotowy zostawiłem karteczkę Jess żeby się nie martwiła. Ze smutkiem opuściłem jej dom. To wszystko miało wyglądać inaczej, mieliśmy razem zjeść śniadanie, później wspólna kąpiel i długi spacer.... a tu dupa.
Wsiadając do samochodu postanowiłem zrobić niespodziankę Jess i kupić jej coś ładnego.
Pod studiem było pełno fanek, co nie ułatwiło mi przedostania się do budynku. Całe szczęście, że była tam ochrona, bo gdyby nie ona to pewnie już zostałbym rozszarpany na małe kawałeczki...
***30 min później (po spotkaniu)****
Kurwa! Za moment oszalje i zabije to głupie Modest! Specjalnie zostawiłem Jess samą i zrezygnowałem z moich planów żeby się dowiedzieć, że Harry ma udawać związek z Taylor. Zajebiście wściekły obuściłem szybko biuro i skierowałem się do CH gdzie bardzo szybko znalazłem prezent dla Jess. Po wyjściu ze sklepu zerknąłem na zegarek żeby wiedzieć jak stoję z czasem. Super jest 10:45 czyli przyjadę pod dom Jessici dokładnie o 11...
Gdy podjechałęm pod dom Jess zobaczyłem... Dan? Co ona tu robi? Chciałem z nią porozmawiać, wyjaśnić dlaczego udawała, że ktoś ją porwał?! Jednak kiedy ona mnie zobaczyła zaczęła uciekać... Nie miałem teraz czasu ani ochoty na to by za nią pobiec więc odpuścłem. Wróciłem tylko do samochodu po prezent i skierowałem się do domu Jessi :D
Z punktu widzenia Liam:
Rano kiedy się obudziłem zobaczyłem słodko śpiącą Jessicę. Boże jaka ona śliczna i niewinna. Wstałem ubrałem tylko bokserki i skierowałem się do kuchni. Chciałem się zrewanżować za minoną noc, za to, że Jess mi wybaczyła, ale mój genialny plan musiał zniszczyć Harry, który właśnie zadzwonił na moją komórkę:
- No hej, zakochańcu. Sorki, że dzwonie ale musisz przyjechać do studia, to bardzo ważne
- No okey, ale muszę koniecznie teraz nie mogę za 2 może 3 godzinki?- zapytałem z nutą nadzieji
- Nie! Nie możesz, bo za godzinę mamy spotkanie z Modest! Więc ruszaj swój zacny tyłek i widzimy się w studiu. No to paaa :D
Cholera! Głupie Modest, zawsze musimy być na ich zawołanie i robić to co nam każą jak jakieś marionetki. Zrezygnowany udałem się do łazienki wziąłem szybki prysznic. Kiedy byłem już gotowy zostawiłem karteczkę Jess żeby się nie martwiła. Ze smutkiem opuściłem jej dom. To wszystko miało wyglądać inaczej, mieliśmy razem zjeść śniadanie, później wspólna kąpiel i długi spacer.... a tu dupa.
Wsiadając do samochodu postanowiłem zrobić niespodziankę Jess i kupić jej coś ładnego.
Pod studiem było pełno fanek, co nie ułatwiło mi przedostania się do budynku. Całe szczęście, że była tam ochrona, bo gdyby nie ona to pewnie już zostałbym rozszarpany na małe kawałeczki...
***30 min później (po spotkaniu)****
Kurwa! Za moment oszalje i zabije to głupie Modest! Specjalnie zostawiłem Jess samą i zrezygnowałem z moich planów żeby się dowiedzieć, że Harry ma udawać związek z Taylor. Zajebiście wściekły obuściłem szybko biuro i skierowałem się do CH gdzie bardzo szybko znalazłem prezent dla Jess. Po wyjściu ze sklepu zerknąłem na zegarek żeby wiedzieć jak stoję z czasem. Super jest 10:45 czyli przyjadę pod dom Jessici dokładnie o 11...
Gdy podjechałęm pod dom Jess zobaczyłem... Dan? Co ona tu robi? Chciałem z nią porozmawiać, wyjaśnić dlaczego udawała, że ktoś ją porwał?! Jednak kiedy ona mnie zobaczyła zaczęła uciekać... Nie miałem teraz czasu ani ochoty na to by za nią pobiec więc odpuścłem. Wróciłem tylko do samochodu po prezent i skierowałem się do domu Jessi :D
1.09.2013
Rozdział 23
Jutro juz szkoła :( Co oznacza, że nie będę dodwała tak często rozdziałów
Z punktu widzenia Jess:
Kiedy miałam już otworzyć drzwi usłyszałam rozmowę Liam'a z Harry'm? Tak to był Styles tylko co on tu robi?
- Ej, Li coś ci jest? Dlaczego yyy... płaczesz? Ehhhh, to przez Jessicę?
- Nie Hazzy nic mi nie jest i nie płacze, ale...hmmm jakby to powiedzieć mam doła i jestem przygnębiony. Tak to w pewnym sensie przez Jess. Boje się, że mi nie wybaczy, że nie będziemy już razem. Teraz czuję się jak skończony idiota siedząc tu pod drzwiami i czekając nie wiem na co. W sumie na co ja liczyłem przychodząc tu? Nie wiem, pewnie miałem nadzieje, że mi wybaczy i wszystko się ułoży, ale nie! Ja musiałem wszystko spierdolić przez tą kłótnie i nie wiem czy uda mi się to naprawić. Kurwa zabije kiedyś Dan, ona niszczy wszystko! Niszczy mój związek z Jessicą, a raczej już to zrobiła.
- Wow stary! Wiedziałem, że tobie na niej zależy, ale nie, że aż tak.
Chciałam dalej podsłuchiwać ich rozmowie, ale przeszkodził mi w tym Niall, który właśnie zszedł po schodach. Powiedział tylko "Pa" i dał mi całusa w policzek.
Wyszedł zostawiając mnie samą w przed pokoju. Postanowiłam, że podsłucham jeszcze trochę ich rozmowy, ale nie usłyszałam już ani jednego słowa. Chciałam odejść, bo myślałam, że już nikogo nie ma, ale po chwili usłyszałam "I'm Yours" w wykonaniu całego zespołu.
Po wysłuchaniu całej piosenki nie wiem dlaczego, ale otworzyłam drzwi i rzuciłam się na Liam'a. Znowu mogłam poczuć zapach jego perfum i smak ust, które za każdym razem doprowadzały mnie do szaleństwa...
Z punktu widzenia Liam'a:
Mijała minuta za minutą, a ja nadal siedziałem przed domem Jess. Nagle zobaczyłem, że na podjazd wjeżdża samochód Harrego, a z niego wysiadają chłopacy. Nie miałem ochoty na rozmowę, ale trudno...
Kiedy tak siedziałem z chłopakami z domu wyszedł Niall i dosiadł się do nas jak gdyby nigdy nic i powiedział tylko cicho "przepraszam". Nie lubię się z nimi kłócić, poprawka ja nienawidzę kłócić się z kimkolwiek. Po chwili zaczeliśmy się wszyscy wygłupiać, a póżniej zaśpiewliśmy "I'm yours" lubię tą piosenkę i dobrze wiem, że Jessica też.
Kiedy skończyliśmy śpiewać drzwi się otwarły i zobaczyłem Jess, moją piękną, słodką, niewinną Jess, którą tak kocham... Chwilę później byliśmy już wtuleni w siebie i obdarzaliśmy siebie namiętnym pocałunkiem...
Z punktu widzenia Jess:
Kiedy miałam już otworzyć drzwi usłyszałam rozmowę Liam'a z Harry'm? Tak to był Styles tylko co on tu robi?
- Ej, Li coś ci jest? Dlaczego yyy... płaczesz? Ehhhh, to przez Jessicę?
- Nie Hazzy nic mi nie jest i nie płacze, ale...hmmm jakby to powiedzieć mam doła i jestem przygnębiony. Tak to w pewnym sensie przez Jess. Boje się, że mi nie wybaczy, że nie będziemy już razem. Teraz czuję się jak skończony idiota siedząc tu pod drzwiami i czekając nie wiem na co. W sumie na co ja liczyłem przychodząc tu? Nie wiem, pewnie miałem nadzieje, że mi wybaczy i wszystko się ułoży, ale nie! Ja musiałem wszystko spierdolić przez tą kłótnie i nie wiem czy uda mi się to naprawić. Kurwa zabije kiedyś Dan, ona niszczy wszystko! Niszczy mój związek z Jessicą, a raczej już to zrobiła.
- Wow stary! Wiedziałem, że tobie na niej zależy, ale nie, że aż tak.
Chciałam dalej podsłuchiwać ich rozmowie, ale przeszkodził mi w tym Niall, który właśnie zszedł po schodach. Powiedział tylko "Pa" i dał mi całusa w policzek.
Wyszedł zostawiając mnie samą w przed pokoju. Postanowiłam, że podsłucham jeszcze trochę ich rozmowy, ale nie usłyszałam już ani jednego słowa. Chciałam odejść, bo myślałam, że już nikogo nie ma, ale po chwili usłyszałam "I'm Yours" w wykonaniu całego zespołu.
Po wysłuchaniu całej piosenki nie wiem dlaczego, ale otworzyłam drzwi i rzuciłam się na Liam'a. Znowu mogłam poczuć zapach jego perfum i smak ust, które za każdym razem doprowadzały mnie do szaleństwa...
Z punktu widzenia Liam'a:
Mijała minuta za minutą, a ja nadal siedziałem przed domem Jess. Nagle zobaczyłem, że na podjazd wjeżdża samochód Harrego, a z niego wysiadają chłopacy. Nie miałem ochoty na rozmowę, ale trudno...
Kiedy tak siedziałem z chłopakami z domu wyszedł Niall i dosiadł się do nas jak gdyby nigdy nic i powiedział tylko cicho "przepraszam". Nie lubię się z nimi kłócić, poprawka ja nienawidzę kłócić się z kimkolwiek. Po chwili zaczeliśmy się wszyscy wygłupiać, a póżniej zaśpiewliśmy "I'm yours" lubię tą piosenkę i dobrze wiem, że Jessica też.
Kiedy skończyliśmy śpiewać drzwi się otwarły i zobaczyłem Jess, moją piękną, słodką, niewinną Jess, którą tak kocham... Chwilę później byliśmy już wtuleni w siebie i obdarzaliśmy siebie namiętnym pocałunkiem...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)