Łączna liczba wyświetleń

30.04.2013

Rozdział 14


Z punku widzenia Jessici:

Kiedy wchodziliśmy do kina to spotkałam mojego byłego chłopaka z podstawówki. Bałam sie co zrobi jak nas zobaczy. Słyszałam, że nadal mu sie podobam i chce się ze mną spotkać. Podszedł do nas i mnie przytulił.  Było mi głupio bo umówiłam sie na randkę z moim chłopakiem a nie ex. Głupia sytuacja.  Na szczęście po chwili mogliśmy już wejść na sale. Gdy film się zaczął mogłam się ze spokojem wtulić w Liam'a. Nie zwracałam większej uwagi na Filipa stwierdziłam, że to nie ma sensu. Po seansie poszliśmy na obiad.

Z punktu widzenia Liam'a:

Po całym dniu spędzonym z Jess postanowiłem wrócić do domu Dan po parę rzeczy. Kiedy jechałem samochodem ktoś do mnie zadzwonił.

-Halo?

-Czy rozmawiam z Liam'em Payne'm?

-Tak co się stało?

-Pańska dziewczyna jest w szpitalu, bardzo z nią źle proszę szybko przyjechać to pilne!

-Ale jak to?

O kim pani mówi dopiero co odwiozłem ją do domu to było 10 minut temu jak to możliwe?

-Czy pan mówi o Danielle Peazer? Karetka przywiozła ją tu 20 minut temu, może to pomyłka?

 -Nie, nie wszystko dobrze już jadę.

Nie wiedziałem co mam zrobić. Szybko zawróciłem autem i dodałem gazu. Bałem się tego co mogę się dowiedzieć w szpitalu. Myślałem że Danielle. Dowiedziała się o mnie i Jessice.  Może chciała odebrać sobie życie. W tym samym czasie Jess zadzwoniła do mnie:

 - Gdzie jesteś?

 -Jadę do szpitala coś się stało Dan muszę wiedzieć co.

 -Ale...

-Przepraszam.

 Powiedziałem to drżącym głosem i rozłączyłem się. Wbiegłem do szpitala pytając gdzie jest Dan, lekarz próbował mnie uspokoić. Kazał mi usiąść napić się wody  i wziąć parę głębokich oddechów...

Nagle podeszła do mnie pielęgniarka i powiedziała:

- Bardzo mi przykro niestety nie udało się uratować...

- Nie niech pani mi nie mówi, że ona nie żyje, co się stało??? to nie możliwe ona była w ciąży. Boże...

 Rozpłakałem  się na korytarzu szpitalnym byłem bez radny. Co miałem teraz zrobić jak spojrzę w oczy rodzinie Dan co im powiem.

 -Proszę pana spokojnie z nią wszystko jest dobrze jest teraz w pokoju nr. 8 chodzi mi raczej o ciążę. Dziecko niestety nie przeżyło bardzo mi przykro.

 -Co ale jak to się stało - mówiłem z trzęsącym się głosem.

-Przechodziła przez ulicę i potrącił ją samochód. Resztę pan już wie.

-Ona już wie jest przytomna?

-Nie wolałam poczekać na pana nie chciałam żeby była sama kiedy się dowie na razie śpi. Nic nie wie ma złamaną nogę i wstrząśnienie mózgu. Wyjdzie z tego niech pan pojedzie do domu i weźmie parę jej rzeczy.

 -Czy mogę do niej wejść zobaczyć ją?

-Tak oczywiście za mną proszę.

Szedłem posłusznie za pielęgniarką myślałem co teraz mam zrobić przecież nie mogę jej teraz zostawić straciła dziecko. Mogła by się załamać kiedy  powiedziałbym, że to koniec z nami. Co prawda już jej nie kocham,  ale to by mogło ją załamać. Wchodząc do pokoju zobaczyłem ją z gipsem na nodze  i głową obwiązaną bandażami.

 -Panie Doktorze chyba się budzi. Powiedziała pielęgniarka będąca z doktorem w pokoju.

 - Gdzie ja jestem co się stało, Liam o co chodzi. Czemu mam gips na nodze...  ałłł cholera moja głowa.

-Spokojnie niech pani się położy muszę pani coś powiedzieć.

Dan chwyciła mnie mocno za rękę oczekując najgorszego.

 -Miała pani wypadek i niestety pani ciąża, to znaczy dziecko ono... ono nie żyje bardzo mi przykro.

Lekarz osowiał. Na sali zapanowała cisza, jedyne co można było usłyszeć to szloch Dan. Starałem się ją uspokoić przytulając ją, ale to nie dawało rezultatu...
****************************
Ten rozdział powstał dzięki pomocy dwóch wspaniałych dziewczyn, które są moimi przyjaciółkami. Na fb ogłosiłam konkurs w którym można było podawać pomysły na 14 rozdział i one wzieły udział w nim. Napisały fagment rozdziału.
Mam nadzieje, że wam się spodoba :******

25.04.2013

Rozdział 13


Z punktu widzenia Liama:

To już dziś, to dziś Jess wychodzi ze szpitala. Wreszcie będę mógł z nią spędzić trochę czasu jak ze swoją dziewczyną. Tylko.... no właśnie tylko musze jeszcze pojechać do Daniell i powiedzieć, że  musimy zerwać nie chce jej ranić jeszcze teraz jak od niedawna daliśmy sobie drugą szansę, ale to nie ma sensu. Przyznaje kiedyś czułem coś do niej i to coś bardzo mocnego, mógłem oddać za nią swoje życie, a teraz nie czuje nic większego niż przyjaźń. Możemy zostać przyjaciółmi, ale nic więcej. Chce być z Jessicą to ją teraz kocham nad życie.

Podjeżdżając pod dom, nasz dom byłem zdenerwowany nie wiedziałem jak jej to powiedzieć. Nie chciałem jej zranić, ale też nie chciałem niczego robić na siłę a dobrze wiem, że będąc z nią robiłbym to. Kiedy wszedłem do salonu zobaczyłem Daniell z testem ciążowym, serce zaczęło mi jeszcze mocniej walić nie wiedziałem co mam zrobić, teraz jeszcze w takim momencie kiedy nasz związek miał się skończyć mam zostać ojcem i to jeszcze dziecka osoby, której nie kocham???!!! Dan gdy mnie tylko zobaczyła rzuciła mi się na szyję mówiąc przy tym, że zostanę ojcem, że będziemy rodzicami. Właśnie w tym momencie świat załamał mi się pod nogami. Kompletnie nie wiedziałem co mam teraz zrobić. Przecież nie mogę zostawić matki mojego dziecka, a z drugiej strony ja miałem zacząć szczęśliwy związek z Jessi. Nic nie mówiłem w tym momencie, wymusiłem tylko  uśmiech i wyszedłem. Musiałem to wszystko przemyśleć. Nie wiedziałem co mam zrobić. Postanowiłem jechać już do szpitala po moją dziewczynę mając nadzieje, że nie zorientuje się iż coś jest nie tak. Jednak kiedy przyjechałem na miejsce  od razu zauważyła, że coś jest nie tak. Wtedy już kompletnie nie wiedziałem co mam zrobić.



Z punktu widzenia Jessici:

Po dwóch tygodniach mogłam już wyjść ze szpitala. Przez ten czas Liam mnie odwiedzał, przynosił mi kwiaty i inne prezenty. Jedyną  rzeczą jaka mnie martwiła to Daniell. Kiedy Liam wrócił od Dan był zły, zdziwiony i jednocześnie załamany. Nie wiedziałam co się stało próbowałam z nim porozmawiać, ale on nie chciał. Bał się, tylko nie wiem czego, z każdym razem unikał mojego wzroku, szybko zmieniał temat.

Wieczorem mieliśmy w planach obejrzeć jakiś film, ale byłam zbyt zmęczona więc poszłam pod prysznic, przebrać się w piżamę i położyłam się spać jednak nie mogłam, coś nie pozwalało mi tego zrobić. Cały czas myślałam co ukrywa przede mną Payne. Nagle przypomniałam sobie o liście od Jon'a. Bałam się przecież naprawdę on mógł sobie coś zrobić, chociaż szczerze mówiąc teraz mnie to już nie obchodziło. Za bardzo mnie zranił. 

Rano obudziłam się wtulona w Liam'a, który jeszcze spał, co bardzo poprawiło mi humor od samego rana. Nie chcąc go budzić lekko go pocałowałam w policzek i wstałam kierując się w stronę kuchni aby zrobić nam śniadanie, jednak kiedy przechodziłam przez jadalnie zobaczyłam przygotowane nakrycie dla dwóch osób i talerz z górą kanapek. Zdziwiło mnie to skąd to sie wzięło. Nagle poczułam jak ktoś mnie obejmuje od tyłu i delikatnie całuje z szyję. Uśmiech nie schodził mi z twarzy. Usiedliśmy do stołu i zjedliśmy śniadanie przyszykowane przez Liasia. Po posiłku   poszłam szybko się przebrać bo mieliśmy iść do kina. Wychodząc z łazienki spojrzałam jeszcze raz na soje odbicie. Kiedy zeszłam do salonu. Liam był już gotowy. 

16.04.2013

Rozdział 12


Obudziłam się w nie znanym mi miejscu. Wszystko do o koła mnie nie dochodziło do mnie było rozmazane, głosy i dźwięki stłumione. Jedyne co czułam to czyjąś obecność, obecność osoby przy której czuję się bezpieczna, wiem, że przy niej nic mi się nie stanie, nie zrani mnie. Dobrze wiedziałam, że to Liam. Z jednej strony cieszyłam sie, że jest przy mnie, nie zostawił mnie chociaż ja go zostawiłam, zraniłam i wyrządziłam tak wiele szkód w jego życiu. Cały czas czułam jak mnie trzyma za rękę i mówi coś do mnie tylko, że nie wiem co. Kolejny raz zaczęłam sie zastanawiać czy ja go kocham, ale tak naprawdę czy to jest miłość jak do drugiej osoby z którą chcę się spędzić resztę swojego życia, a może to miłość ale jak do brata, kogoś z rodziny albo to tylko zwykłe za uroczenie??? Niestety nie znam odpowiedzi na to pytanie. Serce mówi mi, że to miłość mojego życia a rozum, że to tylko zauroczenie, a nawet jeśli to miłość to nie mogę przecież zniszczyć jego związku z Dan. Nie mogę nie zranię innych osób tylko dlatego, że mam taki kaprys przecież jak nasz związek nie był by taki jak powinien być nie było by między nami takiej chemii jak wcześniej albo jak byśmy cały czas się kłócili o jakieś drobiazgi????? Wiem, że w związku zawsze są jakieś sprzeczki ale..... to zwykle wynika z zazdrości, albo nie porozumień, które po chwili się kończą i wszystko jest tak jak kiedyś a ja boję się, że moglibyśmy kłócić się cały czas. Ja nie naprawdę coś do niego czuje ale nie wiem co. I na pewno nie chcę stawać pomiędzy nim a Daniell. Ona przypomina mi  moją starszą siostrę, którą straciłam przez moją głupotę. 

Wspomnienia:

Kiedyś z moją siostrą byłyśmy nie rozłączne ale do czasu kiedy, ona zaczęła spotykać się z facetem, który był od niej starszy o 6 lat. Zmieniła się nie zwracała uwagi na naukę cały swój wolny czas poświęcała jemu. Ona miała wtedy tylko 15 lat. Była zakochana w nim po uszy, nie widziała świata po za nim, zrobiła by wszystko żeby mogła z nim być do końca swojego życia. Jeden raz kiedy wróciłam do domu zobaczyłam Nicole(moją siostrę), która pakuje swoje rzeczy i pomaga jej przy tym ten debil. Nigdy go nie lubiłam zawsze twierdziłam, że on ma zły wpływ na Nic. Cała w nerwach zaczęłam się na nią wydzierać,  że ona jest za młoda żeby się wyprowadzić a z resztą nie może mnie zostawić samej. Oczywiście ona mówiła, że dam sobie radę a jak nie to najwyżej pójdę do domu dziecka. Nie obchodziło ją w ogóle to co sie ze mną stanie albo nawet to co czyje była tak bardzo zaślepiona Conor'em, który ją wielo krotnie zdradzał i to nie raz na moich oczach ale ona mi nie wierzyła, nie wierzyła własnej siostrze tylko swojemu chłopakowi. Uważała, że jestem zazdrosna. Ostatnie co pamiętam z naszej kłótni to to, że kazałam jej wybierać między nim a mną. Ona podjęła decyzję bez zastanowienia, po prostu wzięła torby i wyszła zostawiła mnie, samą ze wszystkim. Przez parę dni było nawet dobrze jakoś sobie radziłam ale po jakimś tygodniu do mieszkania przyjechała opieka społeczna i zabrała mnie wtedy do domu dziecka. Od tamtego czasu nie miałam z nią kontaktu. Teraz tego bardzo żałuję, żałuję, że kazałam jej wybierać, nie próbowałam jej zatrzymać w jakiś inny sposób.

Kiedy znowu otwarłam oczy wszystko już widziałam dokładnie. Rozejrzałam się po sali ale tym razem go nie było, nie było Liama, nikogo, jedynie co zastałam to liścik:

 

,,Droga Jessico''

Piszę ten list do ciebie z prośbą abyś już nigdy nie robiła sobie krzywdy, nie próbowała sobie odebrać życia. Odejdę na zawsze ale obiecaj, że nigdy tego nie zrobisz, będziesz dalej żyła. Wiem, że masz dla kogo znam i to nie jedną taką osobę, która oddała by za ciebie swoje życie. Przepraszam, że zraniłem cię kolejny raz i zawiodłem, dałaś mi kolejną szansę a ja ją zmarnowałem , teraz jeszcze zachowałem sie jak tchórz, bo nie dałem ci osobiście tego listu albo chociaż nie dałem rady przyjść do szpitala i go tam zostawić. To by było dla mnie z ciężkie nie mogę patrzeć jak cierpisz, cierpisz i to jeszcze przeze mnie. Dlatego poprosiłem twojego przyjaciela o to. Dobrze wiem, że całe dnie przesiaduje w szpitalu, troszczy się o ciebie. On jest ciebie wart a ja nie, dlatego nie szukaj mnie nawet jeśli będziesz chciała, bo pewnie nie ma mnie już na tym świecie. Postanowiłem się zabić tak będzie najprościej.

     Żegnaj         
Jonatan

 

Czytając ten list nadal nie rozumiałam dlaczego on znowu mnie zranił, a jednocześnie zastanawiałam się  po co Liam przesiaduje u mnie całe dnie zraniłam go i to bardzo a z resztą on jest teraz z Daniell. Kiedy odłożyłam list na szafkę stojącą przy łóżku do sali wszedł Payne. Od razu się uśmiechnął na co ja odwzajemniłam ten gest. On usiadł obok mnie i bardzo mocno przytulił tak jakby za chwilę miał mnie stracić, miałabym odejść i nigdy nie wrócić i jakby to był nasz ostatni uścisk.

12.04.2013

Rpzdział 11

włączcie

Następne dni spędziłam z Jonatanem. Chodziliśmy na spacery, do restauracji i kina po prostu nadrabiamy stracone chwile. Jeden raz kiedy wracałam z pracy postanowiłam się przejść do parku. Spacerując  wzdłuż   parkowych alejek zobaczyłam Jona, który siedzi i rozmawia z jakąś dziewczyną i to nie byle jaką ale bardzo atrakcyjną. Łzy zaczęły cisnąć mi się do oczu  kolejny raz czułam się zdradzona i oszukana przez tą samą osobę, ale przecież on.... to, że sie spotkał z kimś w parku nie musi od razu oznaczać, że spotyka się z inną i  okłamuje mnie, to może być tylko znajoma. Zaraz.... moment..... Nie no nie wierze to na pewno nie jest znajoma powiedziałby o tym spotkaniu a z resztą wątpię, że ze znajomą żegna się pocałunkiem w usta i to bardzo namiętnym. Nie przyglądałam się już dłużej ich rozmowie. Szybko wróciłam do mieszkania spakowałam rzeczy Jonatana i wyrzuciłam je za drzwi. Po których po chwili  się zsunęłam chowając twarz w dłoniach i zaczynając cicho popłakiwać.

Nie, nie mogę już tak dłużej żyć, musze ze sobą skończyć, zabić się tak będzie prościej. Nie czekając ani chwili pobiegłam do łazienki  wzięłam pudełko silnych tabletek na sen idąc do sypialni zabrałam z kuchni nóż. Chciałam jak najszybciej odejść z tego świata. To nie miało sensu moja pierwsza i największa miłość kolejny raz mnie zdradziła, jestem chora na raka co prawda można go leczyć, ale... ja nie widzę w tym sensu, przecież to Bóg skazał mnie na wcześniejszą śmierć. Kiedy zażyłam całe pudełko tabletek zaczęłam robić na razie nie wielkie rany na nadgarstkach, które z każdą chwilą robiły sie coraz głębsze i wypływało z nich coraz więcej krwi. Widząc krew spływającą z mojej ręki na białą pościel czułam....czułam ulgę wiedząc, że już za parę minut, sekund nie będzie mnie już na tym świecie. Poczułam, że moje powieki zaczynają robić się coraz bardziej ciężkie, ostatnią rzeczą jaką pamiętam przed tym jak straciłam przytomność były krzyki, dobijanie się do mieszkania i na samym końcu zarys sylwetki osoby, która kucała przymnie.