Z punktu widzenia Niall'a:
W drzwiach stał Liam, który patrzył na mnie ze wściekłością. Domyśliłem się, że słyszał moją rozmowę z Jess. Po chwili zapytał cicho:
- Dlaczego ty mi to robisz? Dlaczego? - nie wiedziałem o co mu chodzi.
- Stary o co ci chodzi? Co ja ci takiego robię?
- Ty już dobrze wiesz o co mi chodzi! Nie udawaj głupka! Sądziłeś, że się nie domyślę?! - Pytał z coraz większą pogardą w głosie...
Z punktu widzenia Danielle:
Jest! Wszystko idzie po mojej myśli, jeśli dobrze pójdzie to już za kilka dni będę mogła wylegiwać się na Karaibach z Jonatanem. Jessica i Liam jeszcze tego pożałują.
Z moich rozmyśleń wyrwał mnie Jon, który właśnie wrócił do pokoju hotelowego z szampanem i truskawkami w czekoladzie. Naprawdę nie rozumiem jak można nie chcieć takiego wspaniałego, opiekuńczego chłopaka, który zrobiłby wszystko dla swojej dziewczyny.
Póżniej poszliśmy na spacer do parku...
Z punktu widzenia Liam'a:
Nie wiem czy Niall jest naprawdę taki głupi czy tylko takiego udaje, ale ja i tak wiem, że on chce mi odebrać Jessicę. Moją Jess dzięki, której zawsze mam uśmiech na twarzy, zapominam o wszystkim i o wszystkich... Nie chciałem już się dłużej z nim kłócić więc wyszedłem się przejść, odetchnąć, przemyśleć parę rzeczy. Kiedy przechodziłem przez park na jednej z ławek zobaczyłem Dan z Jonatanem? Co?! Kurwa! Co to ma być?! Przecieżona ona została porwana, a Jon zostawił Jess list pożegnalny, on miał... myślałem, że go już nie ma, że nie żyje!!! A tu proszę pojawia się nagle i to jeszcze obściskuje się z moją byłą. Zaraz... moment skoro Danielle jest tu to znaczy, że Jessica miała rację. Cholera muszę jak najszybciej z nią zobaczyć, przeprosić ją, błagać o wybaczenie!
Jak najszybciej pobiegłem do jej domu, ale nie otwierała. Wiedziałem, że jest w domu, bo prosiła Niall'a o pomoc w pakowaniu i jego samochód jest na podjździe. Boże Liam coś ty narobił... zadawałem sobie csły czas to pytanie, obwiniałem się, bo to przez moje pretensje Jess zakończyła nasz związek.
Przez kolejne 30 minut dobijałem się do drzwi ale to nic nie dało. Bezradny usiadłem na schodach i schowałem twarz w dłoniach. Dlaczego zawsze kiedy zaczyna się wszystko układać musi się coś spieprzyć? Dlaczego?
Z punktu widzenia Jess:
Kiedy przyjechał Horan uśmiech mimowolnie pojawił się na mojej twarzy, niestety w trakcie pakowania ktoś zaczął się dobijać do drzwi wejściowych i gdy wyjrzałam przez okno zobaczyłam Payna. Nie miałam ani siły, a tym bardziej ochoty teraz z nim rozmawiać. Niall powiedział, że nie ma sensu marnować czasu i dokończyliśmy pakować moje rzeczy. NIestety Liam nie dawał za wygraną i cały czas dobijał się. Miałam już tego dosyć... Postanowiłam porozmawiać z nim, dowiedzieć się czego chce, wyjaśnić to co między nami
jest, albo raczej co było między nami.
Otwierając drzwi bałam się co za moment się wydarzy...
Wow no to się dzieje ;) Podoba mi się :P
OdpowiedzUsuń