Łączna liczba wyświetleń

14.09.2013

Rozdział 25

Z punktu widzenia Danielle:

Cholera! Co on tu robi miał być dopiero za 2 godziny. Ja w tym czasie miałam podrzucić Jess test ciążowy i wyniki badań lekarskich! No, a tu nagle pojawia się Li. Nie dość, że zniszczył mój plan to jeszcze mnie widział i nie dostane od niego żadnych pieniędzy. Po prostu zajebiście! Dobrze, że chociaż Jon mnie wspiera, tak się ciesze, że mam kogoś takiego jak on. Z tego co mi opowiadał o swojej byłej to wiele wycierpiał, przez jej zdrady i alkoholizm.  Kiedy wsiadłam do samochodu widziałam w oczach Jonatana pogardę. Patrzył na mnie tak jakby miał mnie za moment zabić wzrokiem. I gdyby to umiał to z pewnością by to już zrobił. Przez całą drogę nie odezwał się do mnie ani słowem. Kiedy dojechaliśmy pod nasze mieszkanie, powiedział tylko:

- Zdajesz sobie z tego sprawę, że twój misterny plan poszedł na marne?!

- Tak wiem! Wszystko spierdoliłam? I co zadowolony? Wiem, że nie poszło tak jak chcieliśmy, ale mamy jeszcze siebie i nasze dziecko. - próbowałam go troszkę uspokoić. Niestety nie za bardzo mi to wychodziło.

- Wiesz co! Ja..... - urwał w połowie zdania - Ja muszę to wszystko przemyśleć! Idę się przejść. Cześć -  powiedział tylko na odchodne zostawiając mnie samą w przed pokoju.

Bezradna zsunęłam się po ścianie chowając twarz w dłoniach i podkulając nogi. Dobrze, że mam chociaż moje dziecko. Prawda? Tak ja przecież go wtedy nie poroniłam. To ci głupi lekarze chcieli żebym tak cierpiała. To pewnie ta zdzira kazała tak im powiedzieć. Żeby to ona była z Li.


Z punktu widzenia Jess:

Kiedy siedziałam w salonie ktoś nagle zasłonił mi oczy. Początkowo się wystraszyłam, ale wiedziałam, że to Payne. Gdy odsłonił mi oczy złożył czuły pocałunek na moich ustach i dał mi prezent. Popatrzyłam  na niego ze zdziwieniem... i powiedziałam:

- Walentynki są w lutym, dzień kobiet w marcu, moje urodziny były 4 miesiące temu a imieniny mam za tydzień... więc co przeskrobałeś Payne, że dajesz mi prezent teraz?

- Ja nic nie przeskrobałem, po prostu chciałem sprawić ci prezent  przeprosić, że rano musiałem wyjść i zostawić cię samą...

- Ooo... jak miło z twojej strony- powiedziałam i dałam mu buziaka w policzek.

Wstałam z kanapy i poszłam do sypialni, zostawiając go samego w salonie. Chciałam zobaczyć prezent, ale Li powiedział, z dopiero wieczorem. Byłam na niego troszkę zła bo byłam strasznie ciekawa co mi kupił.
Zrezygnowana poszłam się przebrać i ogarnąć. Postanowiłam, że nie chce marnować ostatniego naszego ostatniego dnia na siedzeniu w domu i poszliśmy na długi spacer, a później do wesołego miasteczka. Wieczorem Liam kazał przebrać mi się w kreację, którą mi kupił i zabrał mnie do klubu, w którym...

1 komentarz:

  1. W którym... teyy i co dalej możesz mnie tak nie stresować? Dodawaj kolejny

    OdpowiedzUsuń